Po prostu sport
 Oceń wpis
   

Wczoraj patrzyłem na dzieciaki grające w piłkę, podczas finału 50 edycji turnieju o „Złotą Piłkę im. Aleksandra Zaranka, który miał miejsce na stadionie warszawskiej Legii.  Ze  sportu wynika oczywiście,  wiele pozytywów mających wręcz dobroczynny wpływ  na harmonijne rozwijanie się dorastającego osobnika. Czasami udaje się odwrócić jego uwagę od telewizora, komputera, piwka i takich tam rozrywek - choć trzeba przyznać, coraz to trudniejsze zadanie. 

Taki młody człowiek wracając do domu  zziajanym i spoconym z treningu, meczu, zawodów, wbijając paznokcie w poduszkę, najczęściej  marzy by następnym razem wygrać. Siłą rzeczy,  uczony jest więc uczciwej rywalizacji, pracy nad swoim (bywa trudnym) charakterkiem, wytrwałości . Czasami też się dowiaduje, że aby się podnieść, najpierw musi  się przewrócić. Ma więc szansę otrzymać pakiet różnych wartości, które raczej pozytywnie procentują w całym jego przyszłym życiu - osobiście znam bardzo wiele takich osób.

Gdzie w tej układance są dorośli ? Oczywiście wszędzie – od domu i szkoły poczynając;  na trenerach, klubach, związkach sportowych, organizatorach różnych zawodów sportowych kończąc.

tutaj wyniki i wszystko co się wydarzyło podczas ostatniej "złotej piłki" www.zlotapilka.com/

 

Komentarze (2)
Marketing sportowy w Polsce - stan na dziś
 Oceń wpis
   

Magazyn marketingowy Brief, poprosił mnie ostatnio o odpowiedzenie na kilka pytań, dotyczących kondycji polskiego marketingu sportowego. Odsyłając oczywiście do http://www.brief.pl/, pozwalam sobie przedstawić moją krótką diagnozę stanu rzeczy

Jaką rolę odgrywają obecnie media w kształtowaniu zainteresowania sportem w Polsce? W Polsce oglądalność wydarzeń sportowych wzrasta w momencie, gdy nasi sportowcy odnoszą sukcesy, a jak budować ze sportu trwały produkt medialny, który cieszyłby się zainteresowaniem widzów niezależnie od wyników sportowych?

Oczywiście, że zainteresowanie sportem i sportowcami wzrasta wtedy gdy notowany jest jakiś sukces, głównie międzynarodowy. Jednak sport w niczym nie różni się od innych aktywności społecznych, biznesowych, rynkowych. Bo w takim ujęciu wymaga marketingu i marketerów; ci zaś powinni wspierać  organizacyjnie i finansowo proces dochodzenia do zdobycia mistrzostwa lub medalu. Więc jest to małżeństwo z rozsądku i z konieczności powoływane m.in. by produkt sportowy formatować pod oczekiwania odbiorców – tym finalnym jest kibic, a pośrednim media.

Jedyną drogą o czym dobrze wiedzą wszyscy ludzie pracujący w marketingu  (a działacze i sportowcy na ogół nie)  to regularna i wielowątkowa praca nad produktem. Oparta na strategii dotarcia do ostatecznego konsumenta. Jeśli udaje się zbudować taki model współpracy, sportowiec czy też jego sukces - ma szanse wyjść na szersze pola medialne, stać celebry tą z krwi i kości, przeskakującego swobodnie z jednego środowiska konsumenckiego do drugiego. Innymi słowy  tenisista z reklamowania rakiet i piłek tenisowych ma szansę stać się osobą, która pokazuje auto, usługę finansową lub towar fmcg.    

Jak ocenia Pan zaangażowanie polskich firm w sponsoring sportowy (jak ewoluuje on w ciągu ostatnich lat), co w przeważającej mierze decyduje o wyborze sponsorowanej dyscypliny/sportowca. Na jakim poziomie w porównaniu do krajów zachodnioeuropejskich  jest marketing sportowy w Polsce? 
 
Na ogół decyduje albo: profesjonalna analiza marketingowa albo osobiste zainteresowanie prezesa lub co na szczęście coraz rzadziej się zdarza wskazanie/prośba polityczna.
Marketing sportowy w Polsce jest  na takim samym poziomie rozwoju jak mnie więcej public relations 15 lat temu w Polsce. Do europy zachodniej czy też USA bardzo nam jeszcze daleko i to głównie z powodu barier mentalnych i kompetencyjnych u znakomitej większości osób zarządzających sportem. Osobiście postrzegam to jako znak czasu, potrzebne jest jego więcej by dokonała się naturalna wymiana pokoleniowa w tej branży  

Inną sprawą jest to, że wiele marketerów pracujących po stronie potencjalnych sponsorów nie korzysta z tego kanału komunikacji z konsumentem. Bo po prostu boi się ryzyka, jest łatwiej i bezpieczniej wylepić 1000 bilbordów lub puścić spoty w telewizji. Do korzystania z marketingu sportowego potrzeba więc po prostu szczypty odwagi.

Czy trudności z wypromowaniem sportu i sportowców oraz pozyskaniem sponsorów w Polsce mogą wynikać z tego, że w naszym kraju brakuje kultury sportu? Jak ocenia Pan rolę Państwa w promowaniu sportu i sportowców?
 
Jest bardzo wiele powodów tego stanu rzeczy– zważmy, że po transformacji ustrojowej która miała miejsce 20 lat temu sport był ostatnią dziedziną życia za porządkowanie której się wzięto. Więc nadal istnieje nieco przeszkód formalnych – choćby taka, że związki sportowe nie są biznesowo transparentne -  są stowarzyszeniami. Co czasami osłabia zapał sponsorów do wchodzenia z nimi w interakcję biznesową.  Państwo  ma zaś oczywiście obowiązek promowania sportu, zresztą  w swoim dobrze pojętym interesie, ale w tej sferze jest bardzo, bardzo wiele do zrobienia. Począwszy od strategii marketingowej polskiego sport bo  ten ma bardzo słaby wizerunek i reputację w społeczeństwie. I medale Justyny Kowalczyk, czy miejsce na podium Roberta Kubicy niewiele zmieniają.

Rolą państwa jest również  komunikowanie  o swoich sukcesach. Przykładem niech będzie program „Orlik”, budowy w całej Polsce boisk piłkarskich. W istocie  jest wizjonerski, przełomowy i promujący sport. Niestety  Państwu nie starcza jednak póki co siły i zapału by pójść dalej. Czyli, obudować  marketingowo „Orliki”; a to jest prawie, że samograj..

Jakie są największe wyzwania stojące obecnie przed marketingiem sportowym?

Wyjście z wieku dziecięcego w jakim środowisko znajduje się. Za moment będą już stały piękne stadiony piłkarskie, będziemy gościć euro 2012. Mam więc wrażenie, że musimy się spieszyć. Niestety rynek agencyjny jest dość słaby. Jest kilka firm zagranicznych na polskim rynku – z natury rzeczy silnych i doświadczonych; kilka, może kilkanaście  polskich, poszukujących  swojej tożsamości i siły biznesowej. Wierzę jednak, że nasz rynek będzie się umacniał.

Komentarze (4)
IX Kongres Public Relations w Rzeszowie
 Oceń wpis
   

Jutro rozpoczyna się IX Kongresu Public Relations, jak zwykle organizowany w Rzeszowie. My również - jak zresztą każde środowisko zawodowe, zastanawiamy się m.in. nad aktualną kondycją naszej branży; przy okazji omawiając różne ciekawe realizacje.  http://www.kongrespr.pl/

Oczywiście światowy kryzys finansowy miał momentami, negatywny wpływ, również na nasze funkcjonowanie rynkowe; na moment zachwiał rozwojem różnych firm, wstrzymał lub zawiesił działania,  o czym od czasu do czasu komunikują poszczególni prezesi.
Wydaje się jednak, że póki co branży udało się wyjść z tego poślizgu. Aktualnie nasze główne portale internetow  www.proto.pl/
, www.newsline.pl/pełne są doniesień o nowych klientach, wzmacnianiu zespołów zatrudnianych konsultantach, nowych usługach, informacji o rodzących się trendach w komunikacji.

Co bardzo ważne, zawód ten nadal  wydaje się być niezwykle atrakcyjnym dla młodych ludzi, którzy od razu, po studiach chcą błyskawicznie zdobywać doświadczenie tym samym   wiążąc swoją przyszłość zawodową z public relations. W znakomitej większości są oni znakomicie wykształceni, zdolni i pracowici. Ich pozytywna ambicja wzmacnia nasze środowisko w różnych sferach. Oni również biorą na siebie obowiązek edukowania rynku – nie tylko podczas wykładów, paneli czy dyskusji w Rzeszowie, ale podczas codziennej pracy.

Coraz więcej firm korzysta z tego narzędzia;  choć owszem, czasami źle oceniając naszą rolę, nie do końca rozumiejąc uwarunkowania naszego zawodu jak również – co jest podstawą - na czym polega istota działań public relations. Nie jest to jednak przypadłość wyłącznie polskiego rynku - tak jest wszędzie - nawet nasze koleżanki i koledzy z USA często podnoszą ten problem. 

To co jest niezaprzeczalną wartością rzeszowskiego kongresu to możliwość konfrontacji wizji akademickiej czy też naukowej z praktyką dnia codziennego. Obecni są naukowcy, specjaliści odpowiedzialni za komunikację w różnych firmach oraz świat agencji i konsultantów;  fajny i inspirujący mix: wiedzy, doświadczeń i przemyśleń.

Kongres ten dawno temu wymyślili dr. Andrzej Stolarczyk http://www.rprgroup.com.pl/osoby.php prowadzący jedną z najstarszych polskich agencji RPR Group http://www.rprgroup.com.pl/ wraz z dr. Dariusz Tworzydło http://www.tworzydlo.pl/ z rzeszowskiej Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania http://www.wsiz.rzeszow.pl/pl/Uczelnia/Strony/Uczelnia.aspx.  Prawie od początku jest z nimi Fundacja Internet pr http://internetpr.pl/.  Merytorycznie wspierającym jest Instytut Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego z niezmordowanym prof. Jerzym Olędzkim http://www.proto.pl/whoIsWho/info?itemId=30934&rob=Jerzy_Oledzki Wspólnie, udało im się przez te lata zbudować historię i dobrą renomę tego spotkania

Program kongresu można ściągnąć z tego miejsca: http://www.kongrespr.pl/roboczy_program_kongresu/

Komentarze (0)
My, naród
 Oceń wpis
   

17 kwietnia 2010, Plac Piłsudskiego, Warszawa

Komentarze (9)
Obrączka Pani Marii
 Oceń wpis
   

Być może ktoś dostrzegł błysk obrączki na palcu, bo tam skierował wzrok szukając wszystkiego. Być może złoto błysnęło gdzieś pomiędzy grudami podmokłej ziemi; różnymi kawałkami metalu, rozrzuconych bezładnie rzeczy. A może -  tam w tym lesie – nikt nie dostrzegł  złotej obrączki, będąc skupionym na wielu innych, ważnych  czynnościach.

A przecież tych było i jest do wykonania bardzo wiele.  Śledczy po tym rejonie poruszają się bardzo wolno: fotografują, spisują, katalogują, układają, mierzą. Bo szeroki obraz wydarzeń mają złożyć w całość. Dobrze wiedzą, że Wszyscy na to czekają.  Więc może było tak,  że błysk złotej obrączki nie był dla nich w tym momencie wystarczająco ważny albo jej nie zobaczyli.

Wewnątrz obrączki wygrawerowane było imię męża, bo tak powiedzieli ci - dopytywani o detale - którzy dobrze znali Panią Marię i Pana Lecha.

Ktoś więc pewnie później, już w Moskwie, bardzo  delikatnie, zdjął  obrączkę z palca; sprawdził,  było wyryte imię męża.  Wiele lat byli ze sobą więc litery nieco wytarte, ale czytelne. Dokonano potwierdzenia.

Dziś Pani Maria wróciła do Polski. Są już znowu razem.

Komentarze (1)
Nie wolno pytać
 Oceń wpis
   

Myśląc o ostatnich sekundach naszego samolotu nad Smoleńskiem, noszę w sobie naiwną nadzieję, że do samego końca, wszyscy pasażerowie nie byli zorientowani w sytuacji. Wolałbym aby oszczędzony był im bezbronny strach; by nie czuli ścinanych pni i gałęzi tego lasu; by nie widzieli skrzydła samolotu, które za moment zaryje się w ziemię, kończąc wszystko;  by podróż do Katynia zakończyła się w niemym, pozbawionym bólu – najkrótszym z możliwych - ułamku sekundy.

Mam nadzieję, że para prezydencka trzymała się za ręce – tak jak zawsze to czynili przy najróżniejszych okazjach; mam nadzieję, że przytulali się do siebie i patrzyli wzajem z miłością w oczy - jak robili to przy najróżniejszych okazjach, również oficjalnych.

Mam nadzieję, że Pani Maria poprawiła odruchowo w ostatnim momencie Panu Lechowi krawat i marynarkę. Wszak, nie wolno nam sądzić, że w tym momencie przygotowywała swojego męża  - by wszystko dobrze wyglądało - do spotkania z Najwyższym. A wcześniej byli pogrążeni przecież w miłe, a zwykłej dla nich rozmowie,  o rodzinie, najbliższych.

Mam również nadzieję, że wszyscy pozostali pasażerowie zajęci byli albo: drzemką, albo medytacją,  albo lekturą, albo rozmową.  Skupieni w istocie na czekającej ich ważnej uroczystości, a nie śmiertelnym zagrożeniu; Mam nadzieję, że nikt z nich nie zauważył migającej szybko i blisko katyńskiej ziemi pod kadłubem polskiego samolotu specjalnego;  mam nadzieję, że nikt nie zdążył krzyknąć, zapłakać czy uczynić znaku krzyża.

Wiem, że nasi piloci zrobili wszystko co w ich mocy było – są najlepsi na świecie, a i dzielności im nie brakuje w żadnej mierze.

Metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz podczas niedzielnej mszy w intencji katastrofy samolotu prezydenckiego, powiedział, że są pytania, których nie należy stawiać nawet Bogu. Słowa głębokie i mądre. Nie stawiam więc pytań – nie wolno mi tego robić. Myśląc o tym wypadku mam wyłącznie nadzieję

Komentarze (6)
O której odjedzie pociąg ?
 Oceń wpis
   

To co w ostatnich dniach dzieje się na polskich kolejach ma co najmniej dwa wymiary. Techniczny, związany z warunkami atmosferycznymi, które okazuje się, stanowią ekstremalną próbę dla służb odpowiedzialnych za utrzymanie normalnego ruchu. I drugi, równie ważny, czynnik to sfera informacyjna wobec pasażerów i społeczeństwa, która,  jak dziś widać została na początku fundamentalnie zlekceważona.

Zaryzykuję twierdzenie, że gdyby jakiś przedsiębiorca z prawdziwie prywatnej bądź przedstawicielstwa firmy zagranicznej w Polsce tak słabo komunikował się ze swoim klientami – błyskawicznie stracił by stanowisko. Gdyby którykolwiek z naszych polityków uprawiał podobnie niemą retorykę, w sondażach błyskawicznie i bezpowrotnie zleciałby w dół.  Nie można bowiem nie tłumaczyć i nie rozmawiać ze swoimi „klientami”. A przecież każdy z nas od czasu do czasu jedzie gdzieś pociągiem.

Kilka tygodni temu byliśmy świadkami awantur jakie rozgrywały się w tunelu pod kanałem La Manche po zatrzymaniu pociągu Eurostar http://www.eurostar.com/dynamic/index.jsp z 2 tysiącami pasażerów, którzy musieli czekać kilkanaście godzin by wydostać się na zewnątrz. Tak się złożyło , że w uwięzionym pociągu znajdowała się m.in. Colette Ballou właścicielka agencji public relations (m.in. obsługują we Francji Facebooka) http://www.balloupr.com/en/about/team/ColetteBallou/, która jak łatwo sobie wyobrazić, ma oczywisty i naturalny dostęp do mediów; a było o czym mówić. Choć nazwijmy Madame Ballou   wisienką na torcie, bo na dobrą sprawę dziś przy pomocą twittera, facebooka, absolutnie każdy ma szansę wyrażać swoją opinię w (prawie) nieskrępowany sposób mianując się dziennikarzem obywatelskim.  Wtedy twitter rozgrzał się wręcz do czerwoności  pod naporem wpisów z wnętrza tunelu.

Pasażerowie feralnego pociągu korzystali oczywiście z tych możliwości,  wykazując  tym samym kompletną indolencję informacyjną f/my Eurostar, która również zbyt długo milczała. To m.in. zaowocowało powstaniem materiału w http://news.sky.com/skynews/Home/Business/Eurostar-Accused-Of-PR-Failure-Passengers-Angered-By-Lack-Of-Updates/Article/200912315505753?f=rss

Mamy teraz w naszym kraju, bliźniaczo podobną sytuację. Oto monopolista (pardon monopoliści kolejowi) przez dobrych kilka dni nie potrafili  opowiedzieć społeczeństwu z jakimi technicznymi problemami się borykają;  co robią aby przywrócić kontrolę nad rozkładem jazdy, a  co najważniejsze - określić, który pociąg odjedzie, który przyjedzie, a który będzie stał w szczerym polu i dlaczego.  Przy czym – mam nadzieję – dla nikogo nie ulega wątpliwości, iż tysiące ludzi ciężko pracuje na torach skuwając ręcznie lód. Nawiasem mówiąc za to powinniśmy tym wszystkim ludziom głęboko podziękować.

Więc dopiero wczoraj została zorganizowana, szeroka, konferencja prasowa gdzie przedstawiciele poszczególnych spółek kolejowych  chaotycznie tłumaczyli się http://www.polskieradio.pl/wiadomosci/kraj/artykul130894.html   Oczywiście wedle podanych przez nich statystyk być może nie jest to zawał polskiego kolejnictwa, a wyłącznie sytuacja kryzysowa (pewnie Panowie mają rację), ale z medialnych doniesień bynajmniej nie wynika taki przekaz.  W nich bowiem:  pełne emocji, strachu, zniecierpliwienia, złości - opowieści pasażerów.

Branża transportowa jest jednym z najbardziej narażonych na występowanie sytuacji kryzysowych biznesów – w tym również oczywiście kolejnictwo. To powinno nakładać na odpowiedzialnych za prowadzenie takich firm dodatkowy obowiązek - położenia absolutnego nacisku na: ciągłe, precyzyjne (na ile jest to oczywiście możliwe), przyjazne, szybkie, zarządzanie informacją.  Wszak po drugiej stronie mamy zwykłych ludzi ze swoimi małymi, a wielkimi problemami.

Wdrożenie i prowadzenie takiego procesu nie jest możliwe przy pomocy jednego czy dwóch rzeczników prasowych, którzy oganiają  się od przedstawicieli mediów jak od natrętnych much. Taki proces musi się głównie rozgrywać w zakresie informowania pasażerów, którzy już jadą lub zamierzają wybrać się w podróż.  Uważam, że w tym miejscu leży klucz – może nie do sukcesu - ale przynajmniej do próby opanowania działań informacyjnych. Musi być więc delegowana do takiego działania silna struktura nie zajmująca się niczym innym jak tylko informowaniem, informowanie i jeszcze raz informowaniem.

Ciekaw jestem czy polska kolej wyciągnie z tej trudnej sytuacji wnioski  i będzie nam mówiła o której odjedzie pociąg ?

Komentarze (2)
Rondo w Jaworznie za 61 200 pln - XVIII finał WOŚP
 Oceń wpis
   

Podczas wczorajszej licytacji finału XVIII Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, między innymi wystawiono do sprzedaży prawo do nazwy nowego ronda w Jaworznie - ostatecznie uzyskano kwotę 61 200 PLN o czym donosi m.in. portal www.namingrights.eu

W ramach tej transakcji Południowy Koncern Energetyczny będzie miał prawo do zamieszczenia tablicy informacyjnej w obrębie owego ronda z nazwą firmy; będzie ona m.in. zawierała informację, że rondo zostało „sprzedane” w ramach XVIII Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zwycięzca otrzyma również specjalny certyfikat, zaś tablica zostanie uroczyście odsłonięta podczas specjalnej uroczystości.

Oczywiście bardzo wiele osób na swój sposób i wedle swoich możliwości finansowych wspiera WOŚP i traktuje to jako jeden z najważniejszych i corocznych obowiązków obywatelskich. Wiele dzieci nie może się doczekać dnia kiedy ruszy z czerwoną puszką na ulicę by zbierać pieniążki również uważając to działanie już jako naturalne oraz bardzo potrzebne. Największe sknerusy otwierają swe portfele by się podzielić bilonem i banknocikiem. Także firmy wspierają WOŚP.

Na WOŚP „sprzedawano” już chyba prawie wszystko. Nie jestem oczywiście pewien, ale wydaje mi się, że rondo „poszło” pierwszy raz.   

Komentarze (4)
Manifest wiary pozytywnej
 Oceń wpis
   
Na początku tego roku, byliśmy,  jak chyba prawie każdy, przytłoczeni słowem „kryzys” odmienianym przez wszystkie możliwe przypadki. Postanowiliśmy, przynajmniej mentalnie stawić odpór. Wtedy była to chyba jedyna, czynna, forma oporu. Nie było bowiem jeszcze wiadomo w jakim stylu i kogo ów kryzys zmiecie z gospodarczej mapy naszego kraju. 

W szczególności (nasza marketingowa branża) jest jedną z pierwszych, która odczuwa wszelkie wahnięcia gospodarcze o kryzysach nie wspominając. Wtedy, wali się wszystko błyskawicznie na głowę. W sekundę cięte są budżety przeznaczane na reklamę, promocję i public relations, tym samym muszą być redukowane koszty w agencjach. A oczywiście największymi pozycjami w budżecie agencyjnych są koszta osobowe…

 
Wkraczając więc w rok 2009, wiele osób pracujących i odpowiadających za biznes, miało wszelkie powody by się denerwować – nie wyłączając nas. Myśleliśmy o stworzeniu i wdrożeniu w życie czegoś na kształt „manifestu wiary pozytywnej”, ale bardziej praktycznym działaniem było głębokie spojrzenie w nasze aktywa biznesowe.
 
Czy warto było tak się stresować ?
 
Dziś w gronie kilku moich najbliższych współpracowników, wiemy że warto było robić dwie rzeczy. Głęboko przejmować się oraz jeszcze głębiej się nie przejmować, czyniąc swoje. Zaś trzecią naturalną czynnością – dążyć by tenże kryzys wykorzystać – my tak staraliśmy się robić.
 
Pokrótce: dla naszych firm 2009 był dobry: wyodrębniliśmy nową firmę „Ciszewski Financiall Communications www.ciszewskifc.pl/  – zajmującą się obsługą sektora finansowego; dokonaliśmy akwizycji agencji btl”http://www.brightness.com.pl/; umocniliśmy naszą podstawową działalność pogłębiając kilka kompetencji, w tym obsługę sytuacji kryzysowych; pozyskaliśmy kilka bardzo dobrych współpracowników; jakby tego było mało dostaliśmy nagrody za „Dzień Przytulanie”: w Polsce, Europie i w USA. http://www.ciszewskipr.pl/aktualnosci/1068-dzien-przytulania-jedna-z-najlepszych-kampanii-pr-na-swiecie.html. Firma zajmująca się marketingiem sportowymhttp://www.ciszewskims.pl/ również zrobiła duży postęp. 
 
Już, jako grupa marketingowa uzyskaliśmy wzrost przychodu na poziomie ok. 30%;
Tak naprawdę było to możliwe z kilku powodów, a co najważniejsze – wszyscy bardzo poważnie potraktowaliśmy wyzwanie roku 2009. Choć, przyznaję nie zabrakło momentów lekko mrożących krew w żyłach i pewnie kilka rzeczy mogliśmy lepiej zrobić, ale na tym polega urok życia. Dziś nasze firmy posiadają odpowiednią proporcję: mięśni, tłuszczu i kości, ambicji, zaangażowania oraz pokory biznesowej. Czujemy jednak, że nasza grupa marketingowa jest nieźle rozpędzona i podąża w dobrym kierunku.
 
 
 
Jak rynek ?
 
Z wypowiedzi kilku osób zarządzających poszczególnymi agencjami wyłania się obraz 2009 - raczej pozytywny; mimo, że wszyscy w takiej czy innej formie odnoszą się do „kryzysu”
 
Na naszym portalu branżowy www.proto.pl Małgorzata Zaborowska, prezes agencji United Prhttp://unitedpr.pl/index2.htm powiedziała, że „rok 2009 to kolejny czas ewolucji na rynku public relations w Polsce; postępującego rozdrobnienia oraz zaostrzonej konkurencji. Na szczęście dla branży kryzys nie dotknął PR w takim stopniu jak się spodziewano”
  
Joanna Delbar, prezes Telma Group Communications http://www.telmagroup.pl/ zwróciła uwagę, że „powstające jak grzyby po deszczu agencje PR tworzone przez byłych dziennikarzy, kryzys w mediach i masowe zwolnienia powodują, że każdemu wydaje się, że może być PR/owcem”
 
Marek Wróbel, z agencja Neuron http://www.neuron.pl/ – rok był niewątpliwie trudny; z ograniczanymi budżetami, wystraszonymi klientami oszczędzającymi pieniądze gdzie się da. Ale z drugiej strony jak pokazuje poprzednia recesja z  roku  2000, już widać zbawienną, a oczyszczającą moc. Agencje już, a w przyszłości jeszcze bardziej musiały się wspiąć na wyższy poziom biznesowy. Przypominając sobie, aby świadczyć usługi na najwyższym możliwym poziomie. Z położeniem nacisku na te czynności, które dają efekty, a nie te będące pochodną wyobrażeń o świadczeniu usług.

Piotr Czarnowski z agencji First PR http://www.firstpr.pl/ – „By opisać mijający rok, mam dwie odpowiedzi. Na moją firmę nią miało to większego wpływu; głównie się zajmujemy strategiczną komunikacją, a ta nie podlega chwilowej koniunkturze ekonomicznej. Więc First ani nie urósł ani też nie zmalał.

Na rynku usług public relations w nasyzm kraju dostrzegłem jednak szok. Z dość prostej przyczyny, ogromna część polskiego public relations zależna jest od krótkich budżetów marketingowych przeznaczanych na doraźne wspomaganie produktów i usług, a nie długofalowe działania na rzecz realizowania strategii komunikacyjnych. Według mojej oceny rynek usług public relations „oberwał” na poziomie 25-30 %.

Katarzyna Przewuska http://www.sensors.pl/ z Euro RSCG Sensors stwierdziła na łamach www.mediarun.pl - „Częste ograniczenia wydatków na działania public relations to skutek odczuwalny w krótkim czasie i niewątpliwe wyzwanie dla codziennego prowadzenia biznesu”.

A jak będzie w przyszłym roku (bo wpis ten czynię jeszcze w 2009) zobaczymy. Jedno jest pewne – nadal trzeba będzie pracować ile sił  :)
 
Komentarze (0)
Ławeczki Chopina na Krakowskim Przedmieściu
 Oceń wpis
   

Na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie byliśmy ostatni raz, dobrych kilka tygodni temu – jak zwykle pasąc oczy przepięknie odnowioną ulicą. Ostatni świąteczny spacer przyniósł kolejne fantastyczne odkrycie; na trotuarze Krakowskiego Przedmieścia ustawiono ławeczki Chopina, mające uświetnić - przyszłoroczną - 200 setną rocznicę urodzin tego Mega Herosa polskiej muzyki i fortepianu w jednym.

Przyznaję się, że owe ławeczki były dla mnie odkryciem; gdzieś przegapiłem informację o tym, że zaczęto je instalować 15 grudnia – czyli raptem kilkanaście dni temu. Z solidnego szwedzkiego granitu, z opisami – po polsku i angielsku - ważnych dla Chopina i Warszawy miejsc, a co najważniejsze z muzyką odtwarzaną z głębi kamienia.

Jak zapewnia przedstawiciel wykonawcy tych ławeczek – bateria starczy na mniej więcej miesiąc; a co jednak równie ważne są tak solidne i trwałe, że maja szansę nie dać się wandalom.  Jak by w sprawie wytrzymałości ławeczek na wandalizm nie było warto by każda z nich była monitorowana non stop … a niech tam … nawet i z kosmosu.

Jak powiedziała Katarzyna Ratajczyk z biura promocji miasta Warszawy każda ławeczka ma opis trasy po polsku i angielsku, mapkę miejsc Chopin’owskich, a co ważne za pomocą fotokodu wysłanego przez telefon komórkowy, można dostać różne informacje o wielkim Fryderyku.

Na szczęście nasza zgruchotana wojnami i połupana na kawałki Warszawa, powolutku staje się pięknym miastem. Choć w różnych częściach miasta, proces ten postępuje inaczej. Budowane są nowe osiedla mieszkaniowe, czasami brzydsze niż wymaganiach czasu w jakich żyjemy - takie tanie, szybkie i bez polotu; powstają też miejscami ładne, ale jak w Nowym Wilanowie dopiero budzące się do życia z dość prozaicznego powodu - braku mieszkańców.

w centrum gdzie się tylko da wkomponowywane są nowe, na ogół strzeliste budynki; bliska Wola staje się czymś na kształt centrum biznesowego – nie do końca ładnego, ale przynajmniej nowoczesnego; stary Mokotów trzyma wciąż raczej klasę.

Praga staje się bardzo modnym miejscem z duchem i charakterem. Może można by to wszystko pewnie i szybciej i lepiej… ale i tak dzień po dniu widać postępy. Pną sie w górę dwa nowe stadiony piłkarskie. Podobno nawet druga linia metra będzie powstawać. Podobno nawet druga część budynku lotniska Okęcie ma być robiona... 

To miasto podnosi się powoli do harmonijnego kształtu, zyskuje ducha jakie powinno mieć – fajnego miejsca na ziemi; do życia i odwiedzin 

Te grające po cichutku ławeczki Chopina na Krakowskim Przedmieściu to kolejny mały kroczek w tym dziele.      

Komentarze (4)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
Najnowsze komentarze
2014-01-06 19:27
najlepszeprezenty.com.pl:
Marka Polska - najlepiej strzeżony sekret Europy
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:02
rtvagd.net:
Kolęda PZPN
Wesołych świąt! :)
2013-12-22 00:36
sw-elzbieta.com:
Co ma zrobić Adam Małysz ?
Wesołych świąt! :)
O mnie
Jerzy Ciszewski
Od lat zajmuję się zawodowo public relations; od niedawna również marketingiem sportowym. W pracy, nie muszę się do niczego zmuszać, a to z dość prozaicznej przyczyny - po prostu lubię to co robię