Public Relations dyskomfort
 Oceń wpis
   

Public Relations jest w istocie nie opisywalne i jest to podstawowy problem tej profesji. Oczywiście szeroko pojęty świat marketingu i my sami – reprezentanci tej profesji - dajemy sobie radę, a przynajmniej tak to wygląda na zewnątrz. Czasami jednak przez fachowe fora i listy internetowe przetacza się dyskusja o istotę tego zawodu; prawda jest taka, że niewiele z tego wynika.     

Od czasu do czasu stoimy jednak przed dość banalnym wyzwaniem aby komuś kto nie zna się na: biznesie, marketingu i tym całym nowoczesnym świecie informacyjnym wytłumaczyć łopatologicznie – czym zajmuje się człowiek od public relations. Jak owe wysiłki można zmierzyć i co z tego w praktycznym wymiarze wyniknie dla zamawiającego taką usługę. Obracając się zresztą w gronie podobnych do mnie wiem, że nie tylko ja miewam taki dyskomfort poznawczy.

Osobiście uważam, że nie ma jednak szansy byśmy ujrzeli jedną w 100%, słuszną definicję tego zawodu. Gdzieś natknąłem się na potwierdzającą moje myślenie wypowiedź Roberta Heilbroner’a , który stwierdził – „Public relations to zawodowa solidarność setek tysięcy specjalistów złączonych wspólną profesją, a których wspólny problem polega na ustaleniu czym w istocie jest ich zawód”.  Cytując tę uwagę zdaję sobie sprawę, że strzelam lekką podkręconą piłkę do własnej bramki.

Z drugiej zaś strony w świecie dzisiejszym, który oparty jest na informacji z rozbudowywującymi się w różnych kierunkach mediami,. nie ma szansy aby jakakolwiek organizacja: gospodarcza, polityczna, społeczna, środowiskowa funkcjonowała bez wielonarzędziowej komunikacji wobec otoczenia. Być może właśnie dziś, gdy w pył obracają się różnorakie autorytety; dewaluują wartości, a problemy są u bram - owe uczciwe komunikowanie staje się nadrzędnym obowiązkiem, a także szansą, a może warunkiem (?)  na przetrwanie. W takim też ujęciu problem precyzyjnej definicji public relations staje się mniej palący i być może nieco sztuczny.

Nie ma szansy więc by jakikolwiek produkt czy ludzka aktywność mogła się obejść bez zaplanowanych, realizowanych działań public relations. (a jeśli nie są wspierane PR/em jest to wyłącznie ze szkodą dla danego projektu) Ze swojego doświadczenia zawodowego wiem, że takowe – jeśli są dobrze opisane i realizowane –  są skuteczne. Jedynym zaś czynnikiem na który nie mamy wpływu jest wyłącznie czas.

Co można dzięki stosowaniu tych technik zyskać ?

Bardzo wiele od dobrej reputacji, wizerunku, dotarcia z komunikatem do grupy celowej począwszy po sukces rynkowy (przez "rynek"  nie rozumiem wyłącznie miejsca gdzie sprzedaje się towary  i usługi, ale znacznie szerszą przestrzeń) Można zostać zrozumianym, zaakceptowanym, potrzebnym. 

Chcę poczynić jeszcze jedno zastrzeżenie. Nie ma absolutnie  nic zdrożnego w uczciwym stosowaniu public relations w uczciwych celach. Przy okazji toczonych bez ustanku potyczek  politycznych, adwersarze jak już nie wiedzą co mają powiedzieć mówią np. o "pr'owskiej balandze" lub prsztuczkach, ale to już zupełnie inna sprawa.

Z kronikarskiego obowiązku przytaczam kilka definicji public relations

 
Międzynarodowe Stowarzyszenie Public Relations
Jako funkcja  zarządzania public relations obejmuje następujące zadania : 
- wnioskowanie, analiza i interpretacja opinii publicznej, nastawienia  i problemów, które mogą wywierać pozytywny lub negatywny wpływ na  działalność i plany organizacji, 
- doradzanie kierownictwu wszystkich szczebli organizacji w sprawach zasad działania i komunikowania przy uwzględnieniu wszystkich  publicznych aspektów oraz społecznej i obywatelskiej odpowiedzialności  własnej organizacji". 
 
Amerykańskie Stowarzyszenie Public Relations 
Public relations to  przemyślane, planowe i ciągłe starania o osiągnięcie i utrzymanie wzajemnego zrozumienia pomiędzy dana organizacją a jej otoczeniem"; 
 
Brytyjski Instytut Public Relations 
"Public relations to zarządzanie procesami komunikacyjnymi między organizacją i osobami a ich grupami odniesienia przez świadome, celowe i systematyczne kształtowanie tych  procesów" 
 
Niemieckie Stowarzyszenie Public Relations
"Public relations oznacza  rozwijanie zaufania i dążenie do osiągnięcia zrozumienia i  sprzyjających warunków działania" 
 
Szwajcarskie Stowarzyszenie PR
"Praktyczne działania w ramach public  relations to dziedzina sztuki i gałąź nauki społecznej polegająca na  analizie tendencji, przewidywania ich konsekwencji, doradztwie dla  kierownictwa różnych instytucji oraz wdrażanie zaplanowanych programów  działań, które będą służyć zarówno danej instytucji, jaki dobru publicznemu". 
 
Deklaracja Meksykańska
"Public relations -  kreowanie wizerunku firmy. Słownik Wyrazów Obcych "Public relations  to dostarczanie informacji, perswadowanie skierowane na zbliżenie postaw i działań organizacji do nastawienia klientów, a postaw  klientów do nastawienia instytucji". 
 
Edward Bernays
"Public relations to sztuka i nauka osiągania harmonii  z otoczeniem poprzez wzajemne porozumienie oparte na prawdziwej i  pełnej informacji". 
 
Sam Black 
"Jeśli założymy, że reklama jest tym, co firma mówi o sobie, 
to musimy przyjąć, że public relations to dokładnie wszystko to, co inni mówią o firmie". 
 
Anna Gregory 
"Public relations to system zarządzania komunikacja między organizacją, a jej otoczeniem"
 
T. Hunt 
"Public relations to wszelkie działania mające na celu 
promowanie lub/i ochronę wizerunku przedsiębiorstwa lub produktu". 
 
Philip Kotler 
"PR to informacja plus dopasowanie plus integracja". 
 
Alfred Oeckl 
"Public relations jest unikatowym know-how, wierzą na temat tego, jak sprawić, by pewne rzeczy dokonały się po naszej myśli.  Jego zasadą jest wrażliwość na ludzi i czas w odniesieniu do rynku, konkurencji, sytuacji kryzysowych lub spraw o skali światowej". 
 
Charles Zeanah
"Public relations to planowe, perswazyjne  komunikowanie się zmierzające do wywołania wpływu na znaczenie grupy  społecznej lub też umiejętne przesłanie idei do rozmaitych grup  społecznych w celu wywołania pożądanego rezultatu"
Komentarze (0)
Al Golin - Zmieniający się świat
 Oceń wpis
   

Poniżej tekst Ala Golina Jednego z najważniejszych praktyków światowego public relations. Od 50 lat przewodzi agencji Golin&Haris z siedzibą w Chicago. Znalazł się na liście 100 najbardziej wpływowych ludzi public relations XX wieku w rankingu PR Week. W przyszłym tygodniu Al będzie gościem specjalnym PR Forum organizowanego przez Związek Firm Public Relations.

Opracowanie to (napisane dwa lata temu), jest spojrzeniem na przyszłość branży public relations. (jak na standardy publikacji w internecie – oczywiście bardzo jest to długie). Wydaje mi się jednak, że każdy kto ma "otwartą głowę", a przy okazji: odpowiada za biznes (czyjś lub swój), interesuje się komunikacją społeczną, marketingiem, mediami - otaczającym światem, być może powinien poświęcić trochę czasu i go przeczytać -  raczej warto - każdy chyba coś dla siebie znajdzie.

Zmieniający się świat

Granice, języki i kultury przestały być nieprzebytymi barierami dla biznesu. Ale świat i tak nadal stwarza wyzwania komunikacyjne. Weźmy pod lupę trzy, ważne trendy demograficzne i geograficzne, które szybko zmieniają świat, w którym żyjemy i pracujemy.

Globalizacja, pierwszy z tych trendów, jest w samym centrum zmieniającego się świata. Wszystkie biznesy muszą stawić czoło faktowi, że świat się kurczy. Marki stały się uniwersalne. Strefy czasowe przestały być przeszkodą. Albo jesteś globalny-albo nic nie znaczysz. Gdyż firmy próbują być globalne, outsourcing staje się coraz bardziej popularny. Według badan Forrester Research, do roku 2015, co najmniej 3,3 miliona prac biurowych i $136 miliardów w wynagrodzeniach zostanie przeniesione ze Stanów Zjednoczonych do krajów z niższymi kosztami jak Indie, Chiny i Rosja. W samych Indiach, przychody z outsourcingu mają wzrosnąć czterokrotnie do $65 miliardów pod koniec dziesięciolecia. Nawet McDonalds eksperymentuje z przekierowywaniem zamówień na wynos do call centres za granicą. Ale firmy nie tylko szukają taniej siły roboczej za granicą - szukają również pomysłów. Dyrektor generalny Procter & Gamble Allen G. Lafley ostatnio powiedział że chce by połowa nowych produktów P&G była wytwarzana poza Stanami Zjednoczonymi do roku 2010.

W czasie gdy każda większa firma rozwija się w miejscach takich jak Szanghaj, Bombaj oraz Warszawa, firmy PR dostosowują swoje narzędzia komunikacyjne do tych rynków. Ale globalny rynek jest bardzo skomplikowany. Doświadczone firmy, jak np. Starbucks, która chce rozwinąć się międzynarodowo ze 3,275 do 30,000 kafejek w najbliższych latach, cały czas zmieniają typowo amerykański konsumpcjonizm by pasował do nowych rynków. Ale w rejonach jak Bliski Wschód czy Azja, różnice kulturowe mogą stanowić wysoką poprzeczkę dla Amerykańskich marek, co było widoczne przy wprowadzaniu magazynów Rolling Stone w Chinach oraz Playboy w Indonezji. Te same reguły dotyczą firm zagranicznych jak Dubai Ports World czy China National Offshore Oil Corporation (CNOOC), których próba wejścia na rynek Stanów Zjednoczonych wywołała burzę krytycyzmu. Efektywna komunikacja międzynarodowa będzie polegała nie tylko na zasięgu, ale będzie również wymagała lokalnej wrażliwości.

Właśnie firmy, które, będąc globalne, pozostaną wrażliwe na uwarunkowania lokalne, będą osiągać sukcesy w erze globalizacji. Firmy, które rozumieją lokalne zachowania i preferencje, jak MTV, która ma 124 kanały w 169 krajach, lub Dow Chemical, gdzie 80% zatrudnionych w ich 156 fabrykach na całym świecie to ludność lokalna w, lub Toyota, która w samych Stanach Zjednoczonych zatrudnia 365, 000 pracowników.

Drugim, bardzo ważnym trendem który rozwija się wewnątrz Stanów Zjednoczonych to wielokulturowość. Napędzany przez wyższy wskaźnik dzietności i wzrastającą imigracje, mniejszości będą stanowić jedną trzecią populacji Stanów Zjednoczonych do 2016 roku.

Każdy biznes musi wziąć pod uwagę wpływ i możliwości, które stwarza szybko rozrastająca się populacja latynoska.Census Bureau twierdzi że do roku 2050 jedna czwarta Amerykanów będzie miała latynoskie korzenie. W Los Angeles, ten wskaźnik już wynosi jedną drugą. Latynosito najszybciej rosnąca i największa mniejszość w Stanach Zjednoczonych. Do 2020, będą reprezentować połowe wzrostu w sile roboczej w Stanach. Obecna debata na temat imigrantów jest tylko przepowiednią tego jak silna i wpływowa ta grupa będzie w przyszłości. 

Ale przesunięcie kulturalne nie będzie ograniczone do Latynosów.Stany najprawdopodobniej doczekają się afrykańsko -amerykańskiego prezydenta w przeciągu następnych 20 lat a Azjaci staną się coraz bardziej wpływowi na amerykański biznes i społeczeństwo. Obecnie, już jest 635 azjatyckich outletówmediowychw Stanach Zjednoczonych i jest to liczba, która nieprzerwanie wzrasta. Za 50 lat mniejszości staną się większością, a wielokulturowość stanie się dominującym trendem.

Wielokulturowość jest nie tylko amerykańskim fenomenem. W Dubaju, 80% populacji to imigranci, którzy mają swój wkład w rozwój kraju. W przyszłości, Europejskie kraje będą polegać na imigrantach by pomóc przeciwdziałać zmniejszającej się populacji, która, według oszacowań, ma spaść z 461 do 450 milionów w przeciągu następnych pięćdziesięciu lat. Ale rozrost populacji mniejszościowych może spowodować problemy kulturalne, jak ostatnio pokazały zamieszki w Francji, gdzie, według niektórych oszacowań, jedna czwarta populacji będzie muzułmańskiego wyznania do 2030 roku.

Przesuniecie w stronę globalizacji i wielokulturowości przetransformuje komunikację. Niewystarczające będzie dostosowanie się do potrzeb różnych kultur przez stworzenie innych produktów dla każdej grupy etnicznej. W nadchodzących dziesięcioleciach, obecne skoncentrowane na etniczności podejście public relations będzie musiało się zmienić na bardziej całościowe. Przyszli profesjonaliści w dziedzinie PRu będą rozumieć różnice i wrażliwości różnych kultur - bo będą ich częścią. Na całym świecie wzrastająca liczba młodych ludzi z wielu narodów dołącza do profesji, odzwierciedlając sobą różnorodność naszych czasów.

Jest jeszcze jedna grupa demograficzna, której należy się uwaga. Obecnie w Stanach jest 80 milionów ludzi z okresu wyżu demograficznego. Centrum Starzenia Się w Londynie oszacowuje ze do roku 2020, będzie ponad 700 milionów osób na świecie powyżej 65 roku życia. w 2050 roku 35% populacji Niemiec i 42% populacji Japonii będzie powyżej 60 roku życia.

Długowieczność tej grupy wiekowej reprezentuje szansę dla biznesów i , w tym samym czasie, wyzwanie socjologiczne. W tym roku, co minutę, 330 Amerykanów osiągnie 60 rok życia. Średnio dożyją oni 77 roku życia, za 20 lat oczekiwana długość życia przewyższy 80 lat, a za 50 lat może być to nawet 85 lat.

Specjaliści od rynków zaczynają zdawać sobie sprawę z ogromnej siły nabywczej starszego konsumenta, któregowartość nabywczaprzewyższa $3,5 tryliona. Zmieniające się potrzeby i priorytety tej generacji, sprawią wzrost popytu na produkty i informacje dopasowane do ich wyjątkowego stylu życia. Teraz gdy Paul McCartney ma 64 lata- określenie "senior" - powinno być używane tylko jako część imienia.

Sam rząd nie potrafi rozwiązać wszystkich problemów związanych z eksplozją demograficzną. Potrzebna będzie pomoc biznesu. W 2030, tylko dwóch pracowników będzie wpłacało pieniądze do U.S. Social Security (odpowiednik ZUSu) na każdego beneficjenta, w porównaniu do siedmiu do jednego kiedy ta instytucja została stworzona. do 2050, koszty opieki medycznej maja się podwoić. Jak będzie wyglądać emerytura? Kto będzie za nią płacił? Ile zasobów publicznych powinno być przeznaczone na przedłużanie życia? Kto o tym będzie decydować?

Odpowiedzi na te pytania będą miały ogromny wpływ na sektor opieki medycznej i na każdą organizację z pracownikami na emeryturze, jak np. General Motors która ma trzy razy więcej emerytów niż pracowników. Problemy związane z długowiecznością będą dominować w kampaniach politycznych i publicznych w najbliższej przyszłości. Przywódcy w PRrze, którzy w większości należą do starzejącej się populacji, powinni odgrywać ważną rolę w znajdowaniu odpowiedzi na te problemy.

Te trendy socjalne dają o sobie znać wśród burzy zmian dla indywidualnych osób. Technologia, oczywiście, odgrywa jedną z głównych ról. Świat staje się w pełni skomputeryzowany. W 2005 światowa sprzedaż komputerów osiągnęła miliard sztuk, zajęło to 30 lat. Jednak w następne 3 lata sprzedany zostanie następny miliard. w 2007 roku miliard komputerów był podłączony do Internetu. Konsumenci kupili 800 milionów telefonów komórkowych w 2005, przez co łączna ilość komórek w użytku wyniosła 2 miliardy. w samych Chinach jest 350 milionów użytkowników telefonów komórkowych a ta liczba ma wzrosnąć do 600 milionów do roku 2009. 5 milionów PDA jest obecnie w użytku a ta ilość wzrasta o 40% rocznie. Globalnie, Apple sprzedał 40 milionów iPodów, analitycy twierdza ze jest to 10% przyszłej sprzedaży. To są urządzenia które przeniosą wiadomości przyszłości.

Wraz z rozwojem technologii wzrasta również wielozadaniowość.W dzisiejszych czasach telefon komórkowy może być użyty do wysyłania wiadomości tekstowych, mailowania, robienia zdjęć, używania Internetu, ściągania piosenek i skanowania kodów kreskowych. W Azji, muzułmanie używają telefonów komórkowych by wskazać kierunek Mekki i by dostawać przypomnienia o modłach pięć razy dziennie. W Indiach, wierni mogą wysyłać smsy do świątyni Hinduskiego boga Ganesh. Do 2010, przez dostawców treści takich jak GoTV, 210 milionów osób będzie oglądało telewizje na swoich telefonach. W 2011 25 milionów Amerykanów będzie ich używać do dokonywania płatności zamiast kart kredytowych.

Internet szerokopasmowy (broadband)umożliwi przyszłość w której informacja, dźwięk i wideo, od jednego dostawcy, będzie zbiegać się na jednej platformie. Do końca tego roku, ponad połowa amerykanów będzie miała Internet szerokopasmowy.W 2010 roku, 500 milionów abonentówna świecie, 50% z nich w Azji w rejonie Pacyfiku.

Najbardziej znaczący będzie prawdopodobnie Voice over Internet Protocol (VoIP) (protokół głosu przez Internet ) którego idealnym przykładem jest Skype, service telefonii internetowej który, przez 3 lata, zdobył 75 milionów użytkowników na świecie, przez umożliwianie darmowych rozmów długo dystansowych za pośrednictwem komputerów.

Każdy kto mieszka z uczniem powyżej 5 klasy podstawówki wie że 75% dzisiejszych nastolatków komunikuje się za pośrednictwem komunikatorów internetowych. a jedna czwarta twierdzi że woli wysłać wiadomość niż rozmawiać ze znajomymi nawet gdy siedzą w tym samym pokoju.

Atrakcyjnośćbycia "zawsze dostępnym" nie polega na byciu na czasie z informacjami, lecz, urodzeni po 1980, boją się że jeżeli wyłączą telefon i nie będą sprawdzać maila, to nie będą istnieć.

Przyszli PRowcy będą musieli być tak samo obeznanize swoim medium jak ze swoimi wiadomościami. Będą musieli użyć każdego kanału dystrybucji by efektywnie dotrzeć do swoich wielozadaniowychodbiorców. Klienci jutra, zrzeszają sięw nieoczekiwanym tempie w nowym świecie sieci socjalnych. Generacja X to historia, generacja Y jest passé. Teraz nastał czas generacji MySpace.

W tylko dwa lata, 80 milionów osób z całego świata założyło własną stronę na MySpace. Jest najszybciej rosnącą stroną na Google, ma więcej wejść niż eBay, a członków przybywa w tempie pięciu milionów na miesiąc. Za 10 lat, MySpace może mieć nawet miliard członków, co tłumaczy dlaczego firmy takie jak Nintendo i Disney używają go do premiernowych produktów.

Głównym atutem tworzenia sieci socjalnych jest personalizacja. Najważniejszy jest indywidualizm- to właśnie kształtuje i tworzy zawartość taką by pasowała wyłącznie do danej osoby.

Nie można juz mówić generalnie o dużej grupie demograficznej takiej jak np. kobiety w wieku od 25 do 49 lat, wewnątrz tej grupy jest wiele podgrup, z własnymi potrzebami i zachciankami: nowe mamy, samotne matki, pracujące matki, matki chodzące na jogę lub lubiące wyścigi samochodów, kobiety które podróżują, które chodzą na zakupy, podnoszą ciężary, uprawiające jogging, dietetyczki, panny młode, finansistki i lesbijki. Wszystkie chcą informacji które dotyczą tylko ich stylu życia, a szukają tych informacji w Internecie, w grupach socjalnych oraz w wyspecjalizowanych magazynach. Później dzielą się, bez cenzury, swoimi znaleziskami i odczuciami z tysiącami a czasami nawet milionami podobnych kobiet. W wyniku tego, wszystkie marki staja się markami niszowymi co oznacza ze specjaliści rynkowi musza zrozumieć indywidualne style i cykle życia by w pełni docierać do konsumentów jutra.

Zmiany te są najbardziej widoczne w masowych mediach, które zmieniają się z główno-nurtowychna wielo-nurtowe. Gazety, sieci stacjitelewizyjnych, konglomeracje radiowe, wytwórnieoraz Hollywood to duże organizacje nad którymi wisi groźba problemów z dotarciem do konsumentów w najbliższym czasie, jednak które, przynajmniej dotychczas, nie są zdolne do zmiany.

Każdy sektor mediów tradycyjnych przeżywa spadek. w latach 60tych, pojedyncza reklama telewizyjna w stacjach ABC, NBC oraz CBS mogła dotrzeć do 80% dorosłych kobiet w Stanach. w dzisiejszych czasach, można wykupić czas na stu czołowych kanałach i nadal nie osiągnąć takiej skali dotarcia do konsumentów. Chociaż w Indiach ilość czytelników gazet rośnie w tempie 6% rocznie to w Ameryce ta ilość spada od 2% do 3% rocznie. Pomnóż to przez 50 lat!

Największy wpływ zmiany mają na magazyny. Niedawno, 30% z nich chciało docierać do masowej ilości odbiorców. Teraz, mniej niż 10% nawet próbuje to osiągnąć i, oprócz tabloidów o gwiazdach (ewidentnie publika nigdy nie ma dosyć wiadomości o Bradzie i Angelinie), ich nakład spada. Ale liczba magazynów publikowanych w samej Ameryce wzrosła do ponad 6000.

W Ameryce, 50 milionów osób czyta o wydarzeniach dnia w Internecie w porównaniu ze 55 milionami którzy czytają gazety. Szacuje się że jest 41 milionów stron blogowych na świecie, a nowy blog powstaje co sekundę. Blogersi obecnie nie tylko przekazują wiadomości ale sami je tworzą.

Czy to jest koniec tradycyjnych mediów? Nie, nic takiego dramatycznego. Duże firmy nie znikną z naszych ekranów. Madre firmy mediowe juz zmieniają swoja treść by dopasować się do kilku różnych kanałów dystrybucji i pracują nad swoją obecnością w mediach cyfrowych. Na przykład, CNN transmituje cztery kanały na żywo, wyłącznie w Internecie, 24-godziny na dobę a ABC oferuje "Zagubionych" i "Gotowe na wszystko"w Internecie za darmo.

Ale ci którzy nie zmieniają się na czas są skazani na nieunikniony spadek publiczności. Podobnie, firmy PR muszą nieustannie ewoluować szybciej niż tradycjonalne media - albo skończą jako eksperci w dziedzinie która już nie istnieje.

Ewolucja korporacji

Więc, jak ta rewolucja komunikacyjna wpływa na świat korporacyjny? Jak firmy mają się zachować? Jak mają kontynuować sprzedaż dóbr i usług i rozwijać się na nowych rynkach? Najważniejszą odpowiedzią jest innowacyjność. Wszyscy stawiają właśnie na to.

Kiedyś Ford zapewniał ze "Jakość to najważniejsza praca" , teraz ich nowy slogan to "Przodujemy w Amerykańskiej Innowacyjności", Battelle jest "Biznesem Innowacyjności", Siemens to "Siła Innowacyjności", NEC- "Umocnionyprzez Innowacyjność", Goodyear to "Tradycja Innowacyjności" i jeżeli jeszcze nie słyszeliście "Innowacja to Gillette". Na Światowym Forum Ekonomicznym w 2006 roku ponad 20 posiedzeńbyło na temat innowacji.

Dlaczego wszyscy zwariowali na punkcie innowacyjności? By odróżnić siebie od konkurencji. Bo produkty i usługi które oferują szybko stają się towaramiktóre często są produkowane i dostępne gdzieindziej, taniej. W nadchodzącej przyszłości podstawowe usługi PR takie jak pisanie komunikatów prasowych i  telefonowanie do mediówbędą outsourcowane. Indie juz zarabiają $280 milionów co roku z outsourcowanej produkcji reklamowej. Jeżeli myślicie że praca ludzi w PRrze jest tak wyjątkowa że nie możliwy jest jej export to weźcie pod uwagę fakt że, by oszczędzić, firmy ubezpieczeniowe w Ameryce regularnie wysyłają pacjentów do kardiochirurgów w Indiach!

Innowacja stwarza dwie możliwości. Pierwsza z nich dla PRu to zostać bardziej innowacyjnym przez zainwestowanie więcej energii w rozwój kreatywnych osób i w rozwijaniedużych pomysłów, by stać się miejscem do którego firmy przychodzą po świeże pomysły.

Drugą możliwością jest pomoc organizacjom w wykorzystywaniu kreatywności. Wiele firm chce ją wykorzystać, ale niewiele wie gdzie zacząć. Prawdziwa innowacja musi najpierw pojawić się wewnątrz - mianowicie, w sposobie w który firma współdziałaze swoimi pracownikami.

Jeżeli jakakolwiek korporacja naprawdę chce zrealizować swoją wizję przyszłości to musi zmobilizować pracowników. Dyrektor generalnymoże mówić o innowacji cały dzień, ale jeżeli pracownicy w to nie wierzą, nic z tego nie będzie. Mobilizowanie pracowników zdaje się być wątpliwe, jeżeli wziąć pod uwagę że tylko 50% pracowników w stanach i 47% pracowników w Anglii ufa swoim pracodawcom.

Technologie takie jak email, komunikatory i konferencje wideo pozwalają pracownikom na komunikacje ze sobą częściej i bardziej dowolnie niż kiedykolwiek przedtem.

Po pracy, fora na neutralnych stronach internetowych staja się wirtualnymi wspólnotami dla pracowników firmy. W Microsoft, tysiące pracowników ma własne blogi, a wiele z nich również na temat firmy. W dzisiejszym świecie, poufne informacje są ujawniane, poza zasięgiem kontroli firm. Kiedy pracownicy chcą wiedzieć co się dzieje wewnątrz ich organizacji, o wiele częściej sięgają do Internetu niż do firmowej gazetki.

Wiele patrzących w przyszłość organizacji teraz zwraca równą ilość uwagi na komunikację wewnątrz firmy co z reszta świata. Zdają sobie sprawę z faktu że potrzebna im jest dobrze wykształcona siła robocza i że potrzebują dynamicznych narzędzi by to osiągnąć. Nawet w Chinach, gdzie fabryki kiedyś miały nie kończącą się dostawę pracowników, teraz wprowadzane są Zachodnie metody zachęcania i zatrzymywania pracowników.

Trzecie zmartwienie dla biznesu wynurza się obok nowych mediów. Nazwijmy to nowym aktywizmem.Jego najbardziej widoczną manifestacją jest wzrost nie-rządowych organizacji (NGO). Według raportów ONZ istnieje prawie 40,000 międzynarodowych NGO, a jeszcze więcej narodowych. Do 2050 ta liczba może się nawet podwoić.

Coraz mniejsze budżety zmuszają agencje rządowe do opuszczania niektórych części areny publicznej, NGO od razu zajmują ich miejsce - bardzo wiele z nich jest sterowane przez ich socjalne, polityczne lub religijne cele. Rosną one w siłę i mają możliwość wpływać na otaczający je świata.

Jeżeli firma czuje się urażona przez jakąś gazetę lub stację telewizyjną, może zawsze grozić wycofaniem swoich reklam. Spróbuj tak zrobić z blogiem. Wystarczy popatrzeć co "Free Republic", konserwatywne forum internetowe, zrobiło Danowi Ratherowi i CBS. Lub co "Smoking Gun" zrobiło Oprah i jej wsparcie "A Million Little Peices" Jamesa Freya.

Nie ma już sekretów w nowym świecie. Ale to nie wielki brat nas podgląda, lecz ludzie. Każda grupa aktywistów, bez względu jak mała, ma teraz broń by zaatakować wielkie korporacje, i czasami, narazić je na ogromne koszty. Doświadczenie i wiedza o radzeniu sobie z NGO będzie bardzo wartościowym aktywem w chronieniu reputacji korporacji. Nie wystarczy juz informowanie, przez firmy, grup aktywistów o swoich działaniach. W przyszłości, firmy nie będą miały już wyboru ale będą musiały uwzględnić te grupy w procesie decyzyjnym.

Aktywizm reprezentuje podwójną okazje. By być aktywnym w naszym przezroczystym świecie podwyższonych oczekiwań, świat biznesu coraz bardziej potrzebuje nowej specjalizacji - socjalnej odpowiedzialności korporacyjnej (CSR)

W 1990 roku, socjalna odpowiedzialność korporacyjna była praktykąwartą$120 milionów. Teraz, jest warta ponad 12 razy tyle. Za pół wieku CSR będzie jednym z flagowych usług PR gdyż konsumenci i klienci będą tego oczekiwać. Bycie dobrym będzie nierozłączną częścią biznesu.

Przez 50 lat, McDonald wierzył że bycie zaangażowanymw miejscowej społeczności jest kluczem do sukcesu. Pfizer uznał że filantropia jest nieodłączną częścią ich strategii biznesowej w przyszłości. British Telecom wyliczył że działania społeczne i na rzecz środowiska są odpowiedzialne za ponad 25% jej reputacji, która jest drugim najważniejszym czynnikiem jeżeli chodzi o zadowolenie klientów. Habitat for Humanity ( środowisko dla ludzkości) teraz ma ponad 75 sponsorów korporacyjnych. Według Giving USA, firmy w stanach dały $12 miliardów na instytucje charytatywne w 2004. To tylko 5% całkowitej sumy oddanej na organizacje dobroczynne, ale udział korporacji szybko rośnie.

W najbliższym dziesięcioleciu, istnieje duża szansa że nie tylko zyski będą ważne dla akcjonariuszy, ale firmy również będą oceniane przez pryzmat tego jak dbają o środowisko naturalne i społeczeństwo w którym działają. Nie przypadkiem Bono oraz Bill i Melinda Gates zostali wybrani Ludźmi Roku przez magazyn Time w 2005, właśnie za swoje oddanie dla społeczeństwa. Firmy konkurujące o szacunek i podziw będą używały głównie zaangażowania społecznego jako narzędzia wpływającego na to, jak ocenia je społeczeństwo.

Pomimo radykalnych zmian w demografii i technologii, jedna rzecz pozostaje stała, czynnik ludzki. Świat staje się bardziej złożony, bardziej różnorodny i bardziej połączony, w tym samym czasie staje się bardziej ludzki. Bardziej prawdziwy. To wskazuje najważniejszy trend ze wszystkich. Przesiąka naszą kulturę i zmienia nasz biznes. Ten trend, w jednym słowie – autentyczność.

W zeszłą jesień, badanie dokonane przez Yankelovich wykazało powszechne zniesmaczenie jakością różnego rodzaju przywództwa w Stanach. Ludzie maja dosyć polityków, biznesu, przywódców religijnych, instytucji charytatywnych i , w szczególności, dziennikarzy. 64% badanych twierdzi że nasi przywódcy są skorumpowani samym byciem u władzy, a 73% że przywódcy są nieczuli na sprawy normalnych osób.

W naszych czasach, te przerwy w zaufaniu  są nader widoczne. Korupcja wpłynęła na takie organizacje jak Major League baseball, Enron, kongres i Kościół Katolicki.

Różnica jest taka że, w przyszłości, nikomu nie uda się umknąć. Ludzie o wszystkim się dowiedzą i niezwłocznie przekażą informację wszystkim, na bardzo publicznym form. Instytucje które przewidują ten trend i potrafią się do niego dostosować będą tymi które przetrwają.

Społeczeństwo forsuje nowy „sprawdzian rzeczywistości”, a umiejętność szczerej, bezpośredniej rozmowy jest najważniejsza. Konsumenci zaufają tylko tym firmom i markom które pokażą swoja ludzką stronę. A więc kto jest autentyczny?

Amerykanin Larry Page oraz urodzony w Rosji Sergey Brin, którzy stworzyli Google z prostą regułą „ nie czyń złego” są autentyczni. Codziennie miliard ludzi używa Google, ponad połowa w językach innych niż angielski.

Howard Schultz, twórca Starbucks, jest autentyczny. Wall Street narzeka że wydaje za dużo pieniędzy na korzyści dla pracowników i na sprawy socjalne, ale i tak otworzył prawie 2,000 nowych lokalizacji w zeszłym roku.

Herb Kelleher, którego nieortodoksyjne pomysły zrewolucjonizowały przemysł lotniczy, jest autentyczny. I jego wyjątkowe dzieło, Southwest Airlines, które są zyskowne od 32 kolejnych lat.

J.K.Rowling, kiedyś bezdomna, samotna matka i autorka bestsellerów o Harrym Potterze jest autentyczna. Wydała 6 książek, przetłumaczonych na 61 języków i rozprowadzanych w 200 krajach.

Demonte Love, sześciolatek z Nowego Orleanu który wyprowadził sześcioro młodszych dzieci, w tym swojego 5-miesięcznego brata, bezpiecznie z zalanego miasta. Chyba już nie można być bardziej autentycznym.

Społeczeństwa głód autentyczności jest również widoczny w wyborze filmów. Lata temu, Hollywood nigdy nie wsparł by takich filmów jak Wordplay, Grizzly Man, March of the Penguins, lub nisko budżetowych filmów dokumentalnych jak An Inconvienient Truth. Ale stały się one hitami gdyż wystarczającą ilość ludzi ogłosiła je autentycznymi.

Może Taylor Hicks i Kelly Clarkson nie są najbardziej utalentowanymi piosenkarzami świata ale Amerykanie wspierali ich jak prawdziwych idoli bo wiedzieli że są autentyczni. Ludzie, oczywiście, lubią poczytać o Paris i Britney ale przecież nie chcą by ich dzieci na takie osoby wyrosły. Kilka lat temu, wyborcy wierzyli że byli zapaśnicy i bohaterzy filmowi będą dobrymi gubernatorami, na szczęście przeszło im.

Jutro

Jesteśmy na początku ery w której ludzie chcą autentycznych historii o autentycznych ludziach- a PR jest autorem tych historii. Naszą pracą jest znalezienie autentyczności w sercu naszych firm i klientów i opowiedzenie tych historii światu prawdziwymi słowami, które naprawdę zostaną usłyszane.

W przyszłości, ulepszenia produktów czy nowe technologie nie będą już nagłówkami, chociaż ich wpływ na ludzi i świat dookoła nich nadal uczyni je ważnymi ( jak np. Toyota Prius). Nieważne czy ludzie z różnych kultur i krajów są połączeni przez kable i fale, to autentyczna treść naprawdę połączy ludzkość. Treść która jest szczera i oryginalna, a nie przefiltrowana przez badania opinii publicznej.

A więc czy za 50 lat na każdym dachu będzie hybrydowy helikopter? Czy pod każdym łóżkiem będzie czyhał dziennikarz-obywatel? Kto wie. Ale na pewno będą wygrani i przegrani w świecie biznesu. Wygranymi będą firmy które potrafią zrozumieć zmiany które następują i maja odwagę się do nich dostosować. Liderami będą ci którzy użyją każdego kanału by komunikować się autentycznie i z różnorodnymi jednostkami, w językach które te jednostki potrafią zrozumieć.

Dzisiaj jest pierwszym dniem tych 50 lat. I chociaż, podobnie do inżynierów NASA, wiele z nas może nie zobaczyć gdzie nasze organizacje za te 50 lat wylądują, to mamy możliwość i obowiązek wyznaczyć kurs.

Wizjonerzy, Budowniczy i Tytani (wed. Time 100)

Innowacja, wielkie plany, styl i solidność – tego potrzeba by być wpływowym w świecie biznesu:

Virkam Akula: Wynajduje nowoczesne sposoby by wspomóc biednych w Indiach;

Toma Anderson, Chris DeWolfe: Teraz, w ten sposób słucha się nowej muzyki,

Franz Beckenbauer: Cesarz piłki nożnej;

Założyciele The Flickr: Obraz przyszłości Internetu,

Sean Combs: Marketing prawdziwego życia miasta,

Jamie Dimon: Bankier który potrafi myśleć w dużej skali,

Brian France: Człowiek przez którego NASCAR śmiga,

Tom Freston: Niestarzejący się król POPu,

Huang Guangyu: Najbogatszy człowiek w Chinach,

Omid Kordestani: Kolejny facet od Google,

Eddie Lampert: Najlepszy inwestor na Wall Street,

Patricia Russo: Alcatel z francuskim akcentem,

Sheykh Mohammed: Budowniczy marzeń Dubaju,

Anne Mulcahy: Robi wszystko by Xerox nie wpadł w kłopoty,

Nandan Nilekani: Człowiek z Indii w samym centrum światowej ekonomii,

Jim Sinegal: Dyrektor generalny Costco,

Steve Wynn: Nie wymyślił Las Vegas, ale dzięki niemu działa,

Założyciele Skype: Odpowiedzialni za rewolucje telefoniczną.

 
 
Golin Harris: Idąc w przód
 
GolinHarris jest skoncentrowany na przyszłości. Badamy trendy które wpływają na naszych klientów i kształtujemy naszą organizację tak, by lepiej sobie z nimi poradzić. Nazywamy to Golinnowacja. Rozpoznaliśmy dziewięć dziedzin które kształtują przyszłość. To właśnie w te dziedziny inwestujemy nasze zasoby i nasza wyobraźnię. Zdajemy sobie sprawę z tego że świat zmienia się w nieprzewidywalnym tempie i zamierzamy się trzymać przed peletonem przez co najmniej następne 50 lat.
 
Wewnętrzność (insidedge) : Wewnętrzna komunikacja
 
Nasz zespól specjalistów łączy rygor konsultingu menadżerskiego, naukę badan oraz sztukę marketingu w jeden strategiczny pakiet by zmotywować i zmobilizować wewnętrzna publikę klienta.
 
Zmiany (change) : Socjalna odpowiedzialność korporacyjna
 
Korporacje coraz więcej uwagi poświęcają działalności społecznej i na korzyść środowiska naturalnego. GolinHarris opracował wyrafinowaną metodologię do rozwoju i oceny programów socjalnej odpowiedzialności korporacyjnej by pomoc organizacjom zdobyć zaufanie akcjonariuszy.
 
Wskaźnik marki (brandgauge) : Strategiczna analiza i planowanie
 
Jest to potężna metodologia która mierzy trzy, ważne części marki korporacyjnej – zaufanie, przywództwo oraz preferencje – wewnątrz odpowiedniej grupy konkurentów
 
Antrograf (anthrograhics): Segmentacja konsumentów
 
Marketing zmienia się z masowego na niszowy. GolinHaris stworzył etnograficzny model badań który pozwala dotrzeć do odpowiedniego konsumenta z wiadomością która motywuje.
 
Dialog (dialogue) : Zintegrowany silnik medialny
 
GolinHarris wykorzystuje podejście wielokanałowe by dostarczyć wiadomość i zainicjować konwersacje. Skupiamy najbardziej efektywne metody komunikacji – w tym interaktywne, drukowane, nadawane, społeczne i eksperymentalne- by zapewnić maksymalny wpływ.
 
Angażować (engage) : Zarządzanie sprawami aktywistycznymi
 
W odpowiedzi na wzrastający wpływ nie-rządowych organizacji, GolinHarris sformalizował swoje podejście by lepiej odpierać wpływy aktywistów na tematy od środowiska naturalnego do dobrobytu zwierząt.
 
Długowieczność (longevity) : Problemy i możliwości starzenia się
 
By lepiej zrozumieć wpływ starzejącej się populacji, stworzyliśmy zespól ekspertów na tematy polityki publicznej, opieki zdrowotnej i marketingu by doradzać klientom w sprawach związanych z emerytura, pomyślnością i wykształceniem konsumenta.
 
Gadżet (gadget): Połączenie z konsumentami
 
Kapitalizowanie rewolucyjnych osiągnięć w dziedzinie komunikacji osobistej, GolinHarris specjalizuje się w promowaniu nowych technologii cyfrowych. Używamy najnowszych nośników by dostarczyć wiadomość naszych klientów.
 
Integracja (integration): główny nurt miedzy-kulturalnej komunikacji
 
Integracja analizuje zmiany w społeczeństwie związane z imigracją i wielonarodowościowością i projektuje programy by obejmować wyłaniające się grupy etniczne w główno-nurtowych kampaniach marketingowych. Nasz wielokulturowy zespól modyfikuje wiadomości i uzupełnia strategie by dotrzeć do różnorodnej publiczności.
Komentarze (2)
Prawda - wartość względna
 Oceń wpis
   

Nie jest prawdą, że aktualny rząd jest znakomity w podejmowanych wysiłkach public relations,  jest dokładnie odwrotnie. Twierdzenie to zostało zbudowana bardzo dawno temu przez partię rywalizującą z PO; dziś zaś funkcjonuje jako twierdzenie prawdziwe. Jeden z niemieckich antyklasyków public relations (wybaczcie, nie chce mi się jego nazwiska wymieniać) stwierdził - „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”.

Po pierwsze żaden rząd nie jest w stanie prowadzić działań public relations z bardzo prostego powodu. Rząd zajmuje się zupełnie czym innym. Aktualny, polski rząd z Prezesem Rady Ministrów na czele, nie jest jakimkolwiek wyjątkiem. Organizacja pracy tego ciała, wyklucza podejmowanie strategicznych działań public relations. W obliczu różnorakich wyzwań jakie niesie za sobą każdy kolejny dzień, chłodne planowanie jest po prostu niemożliwe.  Oczywiście, w dobrze pojętym interesie każdej władzy, jest prowadzenie spójnej i ciągłej polityki informacyjnej – i taka, (raz lepiej raz gorzej) generalnie jest  realizowana. Ale od tych prostych czynności medialnych do intensywnych, klasycznych aktyności, wykorzystujących pełne instrumentarium z jakiego jest w stanie korzystać branża public relations - jest bardzo daleka droga.

Ewidentnym sukcesem rządu Tuska było wycofanie polskich wojsk z Iraku. To była jedna z najpoważniejszych obietnic powoływanego rok temu gabinetu. Temat niezwykle trudny, drażliwy, smutny, czasami tragiczny. Budzący wiele kontrowersji, również prowokujący do staczania długotrwałych bitew międzypartyjnych.  Wymarzony wręcz dla opozycji jakiejkolwiek maści by go eksploatować.

Nie ma więc już naszych sił w Iraku, ale na dobrą sprawę mało kto zauważył. Brak było szerokiej i wielokanałowej kampanii informacyjnej, że się będziemy sprowadzać naszych z powrotem do kraju i jak to będzie wyglądało. Zabrakło medialnego/marketingowego kontrapunktu, który pokazuje całą operację z punktu widzenia: logistycznego, ludzkiego jak również doświadczenia jakie nasze wojsko tam zdobyło. Jest całe multum różnorakich wątków, które można było eksploatować. Tego nie zrobiono. Ostatni żołnierze przylecieli do Szczecina. Sprawę zamknięto małą uroczystością.

Akcja budowania boisk piłkarskich dla dzieciaków „Orlik 2012”. Tak kompleksowego programu jeszcze w Polsce nie było. W małych gminach budowane są boiska piłkarskie ze sztuczną trawą. Wartość tej inwestycji jest bardzo trudna do wycenienia. I nie mam bynajmniej na myśli, kosztu budowy jednego obiektu czy ilość przyszłych piłkarzy wyprodukowanych z Orlika, a bardziej ilość uratowanych dzieciaków od tzw. wykluczenia społecznego – bo sport potrafi rozwiązać takie problemy. Wiele boisk jest już gotowych, inne są budowane. Mało kto o tym wie - ewidentne zaniedbanie.

Jest wiele tematów, które można i należałoby podnieść: polityka zagraniczna, profesjonalizacja sił zbrojnych, tarcza antyrakietowa, media publiczne itd. O tych sprawach rząd mówi bardzo mało albo czyni to półgębkiem albo nieudolnie.

Na dobrą sprawę trudno nawet mieć o to pretensje  - nie jest do tego po prostu przygotowany. Powiem więcej – nie jest to jakaś szczególna cecha przynależna temu czy poprzednim gabinetom.  Sprawa jest prosta - administracja publiczna była, jest i będzie w głębokiej defensywie medialno marketingowej. Nie ma wiedzy, narzędzi i czasu na głębszą refleksję. „Biegnie od pożaru do pożaru, a nawet jeśli nie biegnie, a robi to co powinna,  na ogół nikt o tym nie wie.”   Dodatkowo – teraz popełniane są przy okazji, różnorakie błędy taktyczne w komunikowaniu się z Pałacem Prezydenckim, opozycją, społeczeństwem.

Suma tego wszystkiego wymusza ciągłe przebywanie w defensywie, pozwalanie na narzucanie sobie pól dyskusji i co gorsza niskiego poziomu dysputy – opartego głównie na populiźmie, a nie racjonalności. W populizmie wygrywa ten kto głośniej krzyczy bez względu na to czy mówi prawdę czy też nie. Jak wiadomo, prawda jest wartością nader względną.

Komentarze (4)
Nieważne, po nas potop !
 Oceń wpis
   

"Ja bym im te opony na łby wsadził , zapakował do autobusów i wysłał skąd przyjechali "– powiedział niedawno mój przyjaciel „I”, przedsiębiorca z lekko podupadającej i pauperyzującej się, szeroko pojętej branży multimedialnej - bo globalizacja;  a rozmawialiśmy oczywiście o proteście różnorakich związków zawodowych w sprawach dla nas obcych i niezrozumiałych. jest jakoś tak, że nam do jakiegokolwiek strajkowania bardzo daleko albo jeszcze dalej. A mimo, że mamy swoje lata na karku, o emeryturach nie myślimy i na nie nijak nie liczymy.

Z marketingowego punktu widzenia ostatnie protesty organizowane są kompletnie niezdarnie w złym guście, czasie; z fatalnie dobraną scenografią, aktorami i na koniec kwestiami przez nich wypowiadanymi. W szerszej perspektywie wygląda to jakby ci ludzie dążyli do czołowego zderzenia i pewnie w istocie tak jest.

Co ciekawe w jedno medialne tło zlewają się wszystkie związki zawodowe. Na dobrą sprawę nie wiadomo, który lider kogo reprezentuje i czego chce ? Nie jestem przekonany by docelowo przewodniczący Sniadek chciał się pozycjonować jako towarzysz przewodniczącego Guza ? Bo jeden z Solidarności, a drugi z czegoś co dawno temu (a może i dziś) jest OPZZ - młodzież pewnie już nie pamięta co to OPZZ, no i dobrze. Nie ma czym pamięci sobie zaśmiecać. Gdyby się jednak komuś ekstremalnie nudziło w robocie – bardzo proszę

opzz.org.pl/

Sądzę więc, że bardzo trudno będzie związkowcom wygrać tę batalię medialną; mają pootwieranych zbyt dużo frontów i za mało oręża. Sprawa emerytur pomostowych jest „dęta i napompowana”. Jak by tego było mało,  dziś wiceminister Adam Szejnfeld powiedział, że jeśli związkowcy nadal tak twardo będę obstawać przy swoim i blokować działania rządu w kwestii emerytur pomostowych, to w przyszłym roku około 250 tysięcy osób w ogóle nie skorzysta z wcześniejszych świadczeń.  Niezłe, no nie?

Dodatkowa,  z jakiegoś powodu tym ludziom się wydaje, że Prezes Rady Ministrów, któremu ja oraz Ty z moich podatków płacimy co miesiąc pensję, ma zlekceważyć wszystko co wokół się dzieje: na świecie w Europie oraz w kraju i stawiać się na spotkanie w terminie przez nich wyznaczonym oraz w miejscu jakie sobie obrali. Aby później odbyć kolejnych 29 spotkań z których kompletnie nic nie wyniknie - oprócz oczywiście kolejnej zadymy medialnej.

Związki zawodowe jako takie stają się chyba przeżytkiem (bo, że często są wynaturzone i karykaturą starań o prawa człowieka pracy - to zupełnie osobna kwestia) Dziś są w stanie poczynić przeogromne szkody swoim członkom, zakładom pracy w których funkcjonują, własnemu krajowi – tu występuję jako przedsiębiorca Ale może również być tak, że nie są  bezduszną skamieliną, tylko nie potrafią dostosować się do nowych czasów; Być może mentalnie są cały czas w XIX wieku ?  Bo przecież zgodzimy się, że jakieś ciało powinno jednak występować w obronie praw pracowniczych – to nie ulega żadnej dyskusji

Mojego przyjaciela „I” oraz mnie, strasznie jednak wkurza ta taniopolitykierska paplanina, jęczenie, sapanie, spocenie i czerwona twarz do kamery.  Jeszcze bardziej palenie opon na ulicach, paraliżowanie miasta na wiele godzin i obrzucanie policji  kamieniami. To postrzegam jako niesprawiedliwość społeczną, uprawianą pod pozorem walki o nią.

To co związki zawodowe powinny zrobić (jeśli chcą w jakikolwiek sposób trafić do serc i umysłów różnych ludzi) to wynająć sobie agencję komunikacji marketingowej zajmującą się strategiami rynkowymi (coś na kształt mało wyrafinowanego żartu)  To oczywiście oznacza dwa niemożliwe do spełnienia przez nich (związkowcy) warunki 1. opłacenie solidnego rachunku 2. precyzyjne realizowanie wytycznych. Pierwszy punkt  może by i jakoś przeszedł przez prezydium; ten drugie z pewnością nie. 

Bo choćby, przy okazji aktualnie trwającej awantury pomostowej, stronie ZZ nie chodzi przecież o osiągnięcie zamierzonego celu. Cel główny jest taki aby go nie osiągnąć – dłużej jest się w mediach. W jakim kontekście ?

Nieważne, po nas potop.  

Komentarze (11)
Mój 11 listopada
 Oceń wpis
   

Pierwszy kilometr to coś na kształt pogłębionej rozgrzewki - póki co płuca podają bez przeszkód powietrze. Kolejne partie dystansu to myślenie o następnych  kilometrach. Niby niedużo, ale w Biegu Niepodległości do zaliczenia jest 10 kilometrów - z  Krakowskiego Przedmieścia do Wilanowa. Trasę tę mam przećwiczoną, przemyślaną i opanowaną.    

Więc, tuż za Placem Trzech Krzyży zaczyna się leciusieńki spadek, w istocie niewidoczny dla oka, ale wyczuwalny dla ciała; nabiera rozmachu i dynamiki pod koniec Alei Ujazdowskich, by na Belwederskiej nabrać szerokiego wymiaru. Kilka lat temu gdy biegłem pierwszy raz w Biegu Niepodległości wydawało mi się, że w tamtym miejscu jeśli żwawo będę przebierał nogami i dam się nieść spadkowi - będę biegł szybciej.  Zużywając tyle samo energii co gdybym biegł po płaskim. W tych wyliczeniach popełniłem gdzieś fundamentalny błąd – za dwa z hakiem kilometry dalej - koncertowo„spuchłem”. Teraz szanuję Belwederską i nie rozpędzam się. Ale to również jest idiotyczne założenie. Jak co roku - na Sobieskiego powłóczę kopytami.

Więc obok trasy co kilometr rozstawione są znaki ile jeszcze kilometrów, zostało do mety w Wilanowie. Coś na kształt pierwszej refleksji pojawia się przy cyfrze siedem. W połowie dystansu myślę – „k…..wa jeszcze pięć”. Przy czterech – „po jaką  to cholerę, boli kolano, zaczyna wiać, mijają mnie jakieś lebiegi – do dupy to wszystko !” 
 
Włączam więc inne myślenie (też już to na sobie przećwiczyłem i wiem, że dobrze działa) zaczynam oddalać się w innym kierunku. Przywołuję nieostre obrazy maszerujących oddziałów w długich ciemnych szynelach.  Tych wszystkich naszych wspólnych przodków, którzy musieli i chcieli się, bić w różnych powstaniach, wojnach i na wszelakich frontach.  Przeciwko tym ze wschodu i tym z zachodu. Gdy maszerowali w znoju, błocie; kiedy było im zimno, głodno i brakowało amunicji. Kiedy nadziei mieli w sobie bardzo mało albo żadnej. Kąsali wroga za ten nasz biedny kraj.
 
Zaciskam więc kły, sunę ulicą Sobieskiego dalej. Po lewej brzydkie bloki z lat słusznie minionych z prawej szpital dla bidulków, którzy nie wytrzymali ciśnienia naszych czasów. Smarkam charczę, podpieram się nosem i widzę kolejne tablice z  dystansem: trzy, dwa, jeden. Jeszcze kilka kroków... 
 
Na mecie, w parku u stóp pałacu w Wilanowie jak zwykle jest fantastycznie. Wszyscy mają medale i dyplomy pamiątkowe; uśmiechy, uwagi, pozdrowienia, życzenia.
 
Mój 11 listopada.  
Komentarze (0)
Powered by hope
 Oceń wpis
   

Na internetowej stronie Baracka Obamy www.barackobama.com  na samym dole, po prawej stronie widnieje znaczek i napis "powered by hope". Na ogół zamiast słowa hope (nadzieja) - jak w tym przypadku - czytamy nazwę firmy, która przygotowywała daną stronę - to normalny stempel wykonawcy; nie zawsze ale czasami stawiany.   

"Powered by hope" to jeden z takich małych tricków, które czasami wychodzą genialnym lub nagle olśnionym "łaską bożą" marketingowcom. Gdy człowiek konfrontuje się z tak bezczelną, a naiwną prostotą przekazu - milknie gwar bitewny i zapada głęboka i długa pełna podziwu cisza. 

Można by wyliczać ile (znaczy jak dużo) kosztowała kampania Baracka Obamy. Roztrząśnięto już do ostatniego nano/argumentu jak bardzo Ameryka i cały świat potrzebuje wiary i nadziei. Tak jeden kandydat jak i drugi zostali prześwietleni do ostaniej komórki swego ciała, duszy, historii i planów na przyszłość; kto w miarę aktywnie śledził ostatnie dni kampanii w USA, dowiedział się więc o tym kraju  i tych ludziach dość dużo > wiemy więc prawie wszystko; nawet przez Route 66 przejechał dziennikarz TVN - trochę mu zazdroszczę bo to pewnie była kapitalna wycieczka; taka amerykańska.

www.tvn24.pl/2172275,28377,0,0,1,wideo.html

Tak przy okazji - TVN - owskie Fakty, z wieczora poprzedzającego wybory w USA były przygotowane po mistrzowsku: mnóstwo zdjęć, historii, ludzi, miejsc, z wyczuciem, klasą, odpowiednią temperaturą pomontowane i podane - za klasykiem Obamą - "powered by profesionalism" W Polsce pobili oni wszystkich. Tak przy drugiej okazji: w miejsowym money.pl  opublikowano fajny materiał opisujący kampanię w internecie obu kandydatów  - polecam (co prawda na początku jest o polskich politykach, którzy pojechali do USA uczyć się, ale to krótkie)

news.money.pl/artykul/polscy;politycy;ucza;sie;od;obamy;postawia;na;siec,209,0,382929.html

więc "powered by hope" - szeroko: pomyślane, powiedziane, podstemplowane i wreszcie wygrane.  

Komentarze (0)
Czy pamiętasz, jakie były Twoje dziecięce marzenia ?
 Oceń wpis
   

Odetchnijmy na moment od „kryzysu bankierów”, starcia gigantów Obama/McCaine, warszawskiego parkietu i tych wszystkich ważności.  Czasami małe historie, małych zwycięstw, nieznanych bliżej ludzi są równie piękne i skłaniające do refleksji jak te dotyczące bohaterów narodowych. Zaświadczają one, że życie płynie swoim nurtem; czasem i na szczęście, niezwykle odległym od polityki, biznesu, mediów.

Otóż tuż przed rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego odbyła się w stolicy XVIII edycja nocnego biegu Powstania Warszawskiego na dystansie 10 km. Nasza agencja, „CPR”, postanowiła dopomóc Warszawskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji w nagłośnieniu i w organizacji tego wydarzenia. Robiliśmy to pro publico bono, uznając bowiem, że jest to dla nasz - psi obowiązek.
Bieg był fantastyczny; rekordowa liczba uczestników, fantastyczna pogoda do biegania, rewelacyjna atmosfera. W czasie tego biegu nakręciliśmy filmiki, który ulokowaliśmy – oczywiście na youtubie J. Na jednym z nich nagraliśmy małego chłopca, który opowiadał nam po bieg o tym co czuł. (nawiasem mówiąc ludzie, którzy oglądali ten filmik mówili, że to najlepsza reklama biegania jaką widzieli)
 
 
Dosłownie, kilka dni temu jeden naszych współpracowników rozmawiał telefonicznie z ojcem Czarka Bajorka (nasz bohater) ten opowiedział, że przebiegnięcie tego dystansu i filmik na youtubie zmieniło jego życie (jeśli oczywiście można tak powiedzieć o tym małym chłopcu)
Pan Bajorek, powiedział więc – Czarek jest dziś w swojej szkole, absolutnym kozakiem. Koledzy widzieli filmik i zdjęcia. Mały zaś złapał bakcyl do biegania i … postanowił zostać historykiem”;  Ciekawe jak potoczą się jego losy i co przypadnie mu w udziale.

Czy pamiętasz jakie były Twoje dziecięce marzenia ?

Komentarze (0)
Najnowsze komentarze
2014-01-06 19:27
najlepszeprezenty.com.pl:
Marka Polska - najlepiej strzeżony sekret Europy
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:02
rtvagd.net:
Kolęda PZPN
Wesołych świąt! :)
2013-12-22 00:36
sw-elzbieta.com:
Co ma zrobić Adam Małysz ?
Wesołych świąt! :)
O mnie
Jerzy Ciszewski
Od lat zajmuję się zawodowo public relations; od niedawna również marketingiem sportowym. W pracy, nie muszę się do niczego zmuszać, a to z dość prozaicznej przyczyny - po prostu lubię to co robię