My, naród
 Oceń wpis
   

17 kwietnia 2010, Plac Piłsudskiego, Warszawa

Komentarze (9)
Obrączka Pani Marii
 Oceń wpis
   

Być może ktoś dostrzegł błysk obrączki na palcu, bo tam skierował wzrok szukając wszystkiego. Być może złoto błysnęło gdzieś pomiędzy grudami podmokłej ziemi; różnymi kawałkami metalu, rozrzuconych bezładnie rzeczy. A może -  tam w tym lesie – nikt nie dostrzegł  złotej obrączki, będąc skupionym na wielu innych, ważnych  czynnościach.

A przecież tych było i jest do wykonania bardzo wiele.  Śledczy po tym rejonie poruszają się bardzo wolno: fotografują, spisują, katalogują, układają, mierzą. Bo szeroki obraz wydarzeń mają złożyć w całość. Dobrze wiedzą, że Wszyscy na to czekają.  Więc może było tak,  że błysk złotej obrączki nie był dla nich w tym momencie wystarczająco ważny albo jej nie zobaczyli.

Wewnątrz obrączki wygrawerowane było imię męża, bo tak powiedzieli ci - dopytywani o detale - którzy dobrze znali Panią Marię i Pana Lecha.

Ktoś więc pewnie później, już w Moskwie, bardzo  delikatnie, zdjął  obrączkę z palca; sprawdził,  było wyryte imię męża.  Wiele lat byli ze sobą więc litery nieco wytarte, ale czytelne. Dokonano potwierdzenia.

Dziś Pani Maria wróciła do Polski. Są już znowu razem.

Komentarze (1)
Rondo w Jaworznie za 61 200 pln - XVIII finał WOŚP
 Oceń wpis
   

Podczas wczorajszej licytacji finału XVIII Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, między innymi wystawiono do sprzedaży prawo do nazwy nowego ronda w Jaworznie - ostatecznie uzyskano kwotę 61 200 PLN o czym donosi m.in. portal www.namingrights.eu

W ramach tej transakcji Południowy Koncern Energetyczny będzie miał prawo do zamieszczenia tablicy informacyjnej w obrębie owego ronda z nazwą firmy; będzie ona m.in. zawierała informację, że rondo zostało „sprzedane” w ramach XVIII Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zwycięzca otrzyma również specjalny certyfikat, zaś tablica zostanie uroczyście odsłonięta podczas specjalnej uroczystości.

Oczywiście bardzo wiele osób na swój sposób i wedle swoich możliwości finansowych wspiera WOŚP i traktuje to jako jeden z najważniejszych i corocznych obowiązków obywatelskich. Wiele dzieci nie może się doczekać dnia kiedy ruszy z czerwoną puszką na ulicę by zbierać pieniążki również uważając to działanie już jako naturalne oraz bardzo potrzebne. Największe sknerusy otwierają swe portfele by się podzielić bilonem i banknocikiem. Także firmy wspierają WOŚP.

Na WOŚP „sprzedawano” już chyba prawie wszystko. Nie jestem oczywiście pewien, ale wydaje mi się, że rondo „poszło” pierwszy raz.   

Komentarze (4)
Ławeczki Chopina na Krakowskim Przedmieściu
 Oceń wpis
   

Na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie byliśmy ostatni raz, dobrych kilka tygodni temu – jak zwykle pasąc oczy przepięknie odnowioną ulicą. Ostatni świąteczny spacer przyniósł kolejne fantastyczne odkrycie; na trotuarze Krakowskiego Przedmieścia ustawiono ławeczki Chopina, mające uświetnić - przyszłoroczną - 200 setną rocznicę urodzin tego Mega Herosa polskiej muzyki i fortepianu w jednym.

Przyznaję się, że owe ławeczki były dla mnie odkryciem; gdzieś przegapiłem informację o tym, że zaczęto je instalować 15 grudnia – czyli raptem kilkanaście dni temu. Z solidnego szwedzkiego granitu, z opisami – po polsku i angielsku - ważnych dla Chopina i Warszawy miejsc, a co najważniejsze z muzyką odtwarzaną z głębi kamienia.

Jak zapewnia przedstawiciel wykonawcy tych ławeczek – bateria starczy na mniej więcej miesiąc; a co jednak równie ważne są tak solidne i trwałe, że maja szansę nie dać się wandalom.  Jak by w sprawie wytrzymałości ławeczek na wandalizm nie było warto by każda z nich była monitorowana non stop … a niech tam … nawet i z kosmosu.

Jak powiedziała Katarzyna Ratajczyk z biura promocji miasta Warszawy każda ławeczka ma opis trasy po polsku i angielsku, mapkę miejsc Chopin’owskich, a co ważne za pomocą fotokodu wysłanego przez telefon komórkowy, można dostać różne informacje o wielkim Fryderyku.

Na szczęście nasza zgruchotana wojnami i połupana na kawałki Warszawa, powolutku staje się pięknym miastem. Choć w różnych częściach miasta, proces ten postępuje inaczej. Budowane są nowe osiedla mieszkaniowe, czasami brzydsze niż wymaganiach czasu w jakich żyjemy - takie tanie, szybkie i bez polotu; powstają też miejscami ładne, ale jak w Nowym Wilanowie dopiero budzące się do życia z dość prozaicznego powodu - braku mieszkańców.

w centrum gdzie się tylko da wkomponowywane są nowe, na ogół strzeliste budynki; bliska Wola staje się czymś na kształt centrum biznesowego – nie do końca ładnego, ale przynajmniej nowoczesnego; stary Mokotów trzyma wciąż raczej klasę.

Praga staje się bardzo modnym miejscem z duchem i charakterem. Może można by to wszystko pewnie i szybciej i lepiej… ale i tak dzień po dniu widać postępy. Pną sie w górę dwa nowe stadiony piłkarskie. Podobno nawet druga linia metra będzie powstawać. Podobno nawet druga część budynku lotniska Okęcie ma być robiona... 

To miasto podnosi się powoli do harmonijnego kształtu, zyskuje ducha jakie powinno mieć – fajnego miejsca na ziemi; do życia i odwiedzin 

Te grające po cichutku ławeczki Chopina na Krakowskim Przedmieściu to kolejny mały kroczek w tym dziele.      

Komentarze (4)
Mój, Ich - Twój ?4 czerwca 1989
 Oceń wpis
   

Wczoraj założyłem na GoldenLine (to taki portal społecznościowo biznesowy dla różnorakich yapiszonów). Pytanie nie było za specjalnie odkrywcze – bo pewnie każdy z nas zadaje sobie takie  (a jak sobie nie zadaje, powinien to chyba uczynić) – Co dla niego oznacza data 4 czerwca 1989 roku ?

 Ja zastanawiając się nad tym raczej jestem przekonany, że byłbym gdzieś emigrantem szczęśliwym lub nie, bo taki miałem swój tajny plan. Ale zanim do tego by doszło, sterczałbym dalej, w kolejce na komendzie milicji po paszport. Wtedy tam leżały te dokumenty. (do państw braterskich wystarczała wkładka paszportowa – tak to się chyba nazywało); wcześniej trzeba było w dziekanacie coś gadać i pisać, by dostać zaświadczenie, że moja szkoła nie ma nic przeciwko mojemu wyjazdowi. Na koniec stać w kolejce do poselstwa USA lub UK, czekając dwa lub trzy tygodnie – pozostając w swojej wewnętrznej permanentnej emigracji.

Wielu moich kumpli wyjechało, wielu wróciło, wielu rozpłynęło się w przetrzeni. Najgorzej skończył chyba „sum” bo jeździł nocami taksówką po Chicago i non stop chlał. Tak mi mówili. Ponieważ pracował całe lata na czarno gdy umierali jego rodzice nie mógł przyjechać do Polski na pogrzeby. Co z nim dziś ? nie mam pojęcia.

A rwało nas wszystkich w świat; bo nader duszno było w tej starej Polsce. W telewizji pokazywali zjazdy partii, a wódka była za bony w Pewexie. Do dziś się czasami spieramy czy trzy czwarte wyborowej kosztowało 80 czy 90 centów ? Poszliśmy kiedyś na koncert Lady Pank do klubu Park na Polach Mokotowskich było to mistyczno, polityczno, religijne przedsięwzięcie, chłopaki nieźle grali na pohybel komunie. Więc darliśmy się do muzyki – to były rzadkie momenty wolności.
 
Więc nadszedł ten 4 czerwca 1989. Wybory wygrane i myśl z tyłu głowy. To niemożliwe – ruscy i nrd’owcy wkroczą !!!!

więc "yapiszony" z goldenline napisały (zastosowałem inicjały - mam nadzieję, że jest ok):

AP napisał - Ja bylem juz wtedy emigrantem, nawet od 1973 roku. Sila rzeczy 4 czerwca mial dla mnie nieco inne, tym niemniej bardzo istotne znaczenie. Rozumiem, ze celem tej dyskusji jest mniej polityka lecz osobiste wrazenia i wplyw jaki 4 czerwca mial na losy poszczegolnych osob?

JK napisał - ja pamiętam ten dzień z perspektywy 11 latka
wiedziałem że nastąpił przełom, widziałem radość ludzi, ale nie rozumiałem do końca rangi wydarzeń.

A.CZ. napisała - dla mnie 4 czerwca ma w tej chwili taki wymiar, że gdyby nie to, co się

wtedy stało, to pewnie w tej chwili bym sobie siedziała "politycznie" gdzieś zamknięta znając mój temperament i znaczenie słowa OJCZYZNA i WOLNOSC jakie wpoili mi rodzice i Babcia która przeżyła 2 wojny....
… a tak siedzę sobie w necie i klikam:)))

K. S. napisała - moi rodzice też mieli taki plan, mieliśmy wyjechać do Australii, część osób z rodziny tam wyemigrowała, mieliśmy gdzie jechać, bo wujek dorobił się małego hoteliku, był tam brat taty z rodziną, ale zostaliśmy w Polsce, miało na to wpływ parę rzeczy między innymi i czerwiec 89r. ja nie żałuje, choć wtedy byłam jeszcze dość mała, żeby rozumieć wagę tamtymch wydarzeń..

M.T. napisała - a już siedziałam za granicą i nie myślałam wracać, ale po 4 czerwca zapadły inne decyzje i rok później wróciłam do Polski :).
Jestem ciekawa co by było gdyby nie 4 czerwca 1989.

E. Ż. napisała - 4 czerwca '89 miałam niespełna 11 lat ale czekałam na ten dzień bardzo i żałowałam, że nie mogę głosować...
już wtedy Tata mi wpajał czym był Katyń i jak znikali ludzie do lat 70tych nagle...wieczorem byli a rano już nie...więc byłam świadoma sytuacji i zawsze anty to tamtejszej władzy

pamiętam trochę wcześniej jak nie było prądu i słuchaliśmy w radiu na baterię czy też podłączonym do akumulatora z Syrenki spotkania w Magdalence Wałęsa-Miodowicz
gdyby nie 4 czerwca '89 po prostu nie można by teraz pisać choćby tu, w GL, bo byśmy go nie mieli:)

polecam film "Ile waży koń trojański?" J. Machulskiego, gdzie akcja cofa sie do '87r.

A.P napisała - Wyemigrowałabym do USA. A tak to się cieszę, że jestem tutaj.
Ale tak na serio to 4 czerwca kojarzy mi się ze sklepem Netto na Gołuchowskiej w Warszawie, który zaraz potem napełnił się coca colą. Podrabianą oczywiście, ale kto wtedy na to zwracał uwagę...

D.H napisał - nie pamiętam przyznaje szczerze,ale nie wyobrażam sobie żyć w takim systemie przed 4 czerwca. Wolność też nie jest wieczna. Każdego dnia trzeba o nią walczyć.

M.F. napisał - Dla mnie 4 czerwca 1989 to pierwsze wybory w jakich mogłem wziąć udział ...
Z perspektywy czasu to dla mnie symboliczne że to właśnie TE wybory a nie żadne inne.
Przełom w naszej historii i dla mnie wejście w dorosłość w nowej rzeczywistości.
Pamiętam napięcie zaraz po głosowaniu - jaki będzie wynik, i szał radości kiedy wszystko już było jasne.

E.D. napisałą - Urodzona w roku wybuchu stanu wojennego, miałam wtedy 8 lat, ale dzięki moim rodzicom, którzy uczulali mnie na to co się dzieje wokół wiedziałam, że dzieje się coś Przełomowego...Pamiętam relacje telewizyjne z poszczególnych wydarzeń, Joannę Szczepkowską w Dzienniku, ale najbardziej, to że Tata zabrał mnie ze sobą do urny i sama zaznaczałam krzyżyki...Dzisiaj, również dzięki tamtym wydarzeniom mogę surfować :) w necie i na fali, szacunek, wdzięczność i pamięć dla wszystkich którzy się przyczynili do zmiany i dla tych którzy nie mieli tyle szczęścia co my...

 

... jeden z zaproszonych do grupy na Goldenline napisał, że nie wchodzi do grupy bo "żyje tu i teraz" –Również takie stanowisko trzeba uszanować:)

www.goldenline.pl/grupa/twoj-4-czerwca-1989/

 

 

 

Komentarze (1)
Pamiętajmy o Ukrainie
 Oceń wpis
   

Przy okazji ostatniej wizyty Michaela Platiniego w Polsce rozgorzała kolejna odsłona dyskusji medialnej na okoliczność stanu przygotowań Polski i Ukrainy do mistrzostw europy w piłce nożnej w roku 2012. Jednym z dyżurnych tematów było ile miast w Polsce, a ile na Ukrainie będzie mogło goscić piłkarzy i kibiców.

Poziom owych dywagacji oraz stosowana retoryka była miejscami nieco obraźliwa wobec Ukrainy ale i też wobec nas samych; sprowadzała się bowiem do kwestii który kraj któremu „wyrwie” więcej meczy do rozegrania; z małych ambicyjek  budowana jest specyficzna, niezdrowa, głupawa, a co najgorsze groźna rywalizacja. Przecież, dużo większe znaczenie – historyczne - ma fakt, iż powierzono organizację ME 2012 wlasnie naszym krajom. Oczywiście Z powodów różnorakich powodów, ale co najważniejsze z wiarą, że zdołamy przygotować „scenę” do tej imprezy.
 
Przy okazji bieżących medialnych potyczek, należy przypomnieć kto był inicjatorem. Oferta w tej sprawie wyszła wobec nas od Ukraińców, a nie odwrotnie. Jeszcze ważniejsze jest to (i nic w tej sprawie się nie zmieniło), iż w istocie nie jest to projekt sportowy, a geopolityczny - za jego przyczyną Ukraina ma szansę przybliżyć się do struktur Unii Europejskiej, jako coraz bardziej, prawdziwie demokratyzujące się Państwo; co jak łatwo sobie wyobrazić, leży w naszym bardzo szeroko pojętym wspólnym interesie. Mało kto już pamięta o pomarańczowej rewolucji i uniesieniach z nią związanych;  ale jak każda rewolucja tak i ta potrzebowała paliwa chłodzącego emocje, wyznaczającego nowe cele - więc jest takowy. Jest również wielce prawdopodobne, że bez „pomarańczowej, Ukraina nie dostałaby „złotego kuponu”, a i my przy okazji.
 
To samo dotyczy  naszego kraju choć ze wskazaniem bardziej na sferę gospodarczą. Gdyby nie to z pewnością po terenie ex Stadionu X lecia nie jeździłyby koparki, a obiekt ten byłby nadal największym targowiskiem Europy; nie podpisano by umowy na Baltic Arena, nie dyskutowano by o trybunach w Poznaniu co się nie do końca spasowały się ("i co my teraz zrobimy ?") Nie byłoby wielu, wielu inwestycji, które zostały bezkompromisowo wymuszone przez tą perspektywę.
 
(na wszelki wypadek dołączam link do kamery patrzącej na budowę nowego Stadionu Narodowego)
 
 
Dzięki ME2012, nasz kraj dostał kolejnego (po NATO i wstąpieniu do UE) cywilizacyjnego kopa. Na szczęscie, politycy i urzędnicy - nie mając innego wyjscia - musieli wziąć się za robotę. Przecież rząd, który spaprał by taką szansę, zostałby natychmiast po ukrzyżowaniu wbity po wsze czasy w ziemię, następnie rozkawałkowany i rozrzucony na osiem stron swiata; partia którą by reprezentował, wysłana w kierunku galaktyki Kasjopei z biletem w jedną stronę. Przyjmijmy więc założenie, że bardzo wiele instytucji i  osób w naszym kraju stara się - by z tym z czym się da - zdążyć na czas. 
 
Więc gdy przyjeżdża komisja UEFA z Michelem Platini na czele, oceniająpostępy, głównie w mediach włączają się kolejne wariacje niskich instynktów. Padają pytania, sugestie, insynuacje nie mające czasami nic wspólnego z elementarną lojalnością wobec naszych partnerów Ukraińców. Trochę to nieładne !
Komentarze (0)
www.1944.pl - Muzeum Powstania Warszawskiego
 Oceń wpis
   

Muzeum Powstania Warszawskiego powstało  stosunkowo niedawno.  Kawałek od centrum, na bliskiej Woli (dzielnica w Warszawie).    Było nam wszystkim bardzo  potrzebne.

Pokazuje to co wydarzyło się w Warszawie.  Przypomina gehennę stolicy, całego kraju i większości europy. Muzeum jest bardzo nowoczesne tak w sensie – nazwijmy to: konceptu, scenografii, eksponatów (które rozumiem - cały czas są zbierane w kraju i po swiecie.

Prowadzani są tam różnoracy goscie zagraniczni.  Po wyjściu, na ogół ich komentarze brzmią  – „Nie wiedziałem, że co takiego miało miejsce”, „To straszne co was spotkało !” Później zatapiają się w myslach na dłuższy moment.

Ja podobnie zatopiłem się w sobie gdy zakończyłem oglądanie ekspozycji w muzeum w Ypres w Belgii. Podobnie działające na zmysły i wyobraźnię jak nasze powstańcze. Tamto poswięcone okopom pierwszej wojny swiatowej,  śmiertelnym gazom które były puszczane na wroga; około 160 cmentarzom brytyjskich żołnierzy rozsianych m.in. na polach Flandrii. Kilka widziałem – białe krzyże po horyzont. Myślałem sobie wtedy o powstańczych mogiłach w Warszawie.

Piszę tę notkę bo dostałem list z Muzeum Powstania  z ofertą współpracy, którą jak rozumiem rozesłano do różnych firm - w tym i do naszej. Gdzie nie mniej ni więcej w absolutnie profesjonalny sposób, zaprasza się wszystkich NAS do współpracy. Co ważne, pozostawiając zainteresowanym, do wyboru,  formę zaangażowania; dla każdego na miarę jego sił i to nie tylko finansowych. Super podejście.

 

Więc będzie 65 rocznica Powstania Warszawskiego, ale piszę tę notkę również dlatego, że musimy - jako Polacy - mówić wszyscy (komu się tylko da) o naszej historii. Szczególnie teraz gdy Erica Steinbach czai się do skoku - mój poprzedni wpis

jerzyciszewski.bblog.pl/wpis,polerowanie;historii;by;erica;steinbach,21773.html

Muzeum Powstania Warszawskiego – przepraszam za zawodowy slang – jest znakomitym „wehikułem” do tego celu. To co pewnie należałoby zrobić to przetłumaczyć „content”  - w szczególnosci na język niemiecki (póki co jest maleńka notka o adresie, godzinach otwarcia) i linkować gdzie się da (również w Niemczech) adres tej strony; także   linkować gdzie się da wersję angielską i inne. Jestem pewien, że nasi młodociani internetowcy dali by sobie radę z tym zadaniem spiewająco;  pewnie nie pobrali by za to złamanego grosza.

Przy okazji, polecam grupę dyskusyjną na Golden Line „Powstanie Warszawskie”. Tam różnorakie "yapiszony" dyskutują sobie na powstańcze tematy.

www.goldenline.pl/grupa/powstanie-warszawskie/

Komentarze (0)
Proletariusze wszystkich krajów łączcie się
 Oceń wpis
   

Posiadacze kapitału będą stymulować popyt klasy robotniczej na coraz większą ilość towarów, mieszkań i wytworów techniki. Jednocześnie będą udzielać coraz więcej coraz droższych kredytów na zakup tych dóbr, aż rzeczone kredyty nie będą mogły być spłacane. Nie spłacane kredyty doprowadzą do bankructwa banków, które z kolei zostaną znacjonalizowane. To w rezultacie doprowadzi do powstania komunizmu". Karol Marks, 1867 rok. Taki oto smaczek znalazłem na jednej z internetowych list dyskusyjnych.

Na mojej branżowej, liście dyskusyjnej - internetpr www.internetpr.pl/ (nawiasem mówiąc czyetlnicy tej listy są niezwykle czujni :)  - z której zaczerpnąłem ową myśl Marksa, pojawiło się u kilku dyskutantów oczywiste zwątpienie – czy aby ten tekst jest prawdziwym. Ponieważ żaden normalny człowiek nie jest w stanie przeczytać  wszystkiego i/lub czegokolwiek co Karol Marks stworzył, wątpliwość taka jest naturalną. A przy okazji, daje o sobie znać, w tym dość specyficznym miejscu,  kryzys zaufania wszystkich wobec wszystkich z jakim dziś mamy do czynienia.    

Co by jednak było, gdyby udowodniony, iż cytat ten jest prawdziwy i dosłowny ? Cóż, należałoby się chyba pzygotowywać na re/lifting funkcjonujących, demokratycznych systemów politycznych. Już parę banków szykuje się by zostać znacjonalizowanymi.

Tym, którym dzieło Karola Marksa jest z jakiegokolwiek powodu obce polecam szybkie odświeżenie pamięci - przyznaję sam to zrobiłem.   

www.sciaga.pl/tekst/13485-14-klasyczna_koncepcja_klas_karola_marksa_a_wspolczesne_spoleczenstwo 

www.marks.pzpr.info

Mam niejasne wrażenie, że ten brodaty dziadek śmieje się z nas wszystkich zza grobu.

 

Komentarze (5)
Najnowsze komentarze
2014-01-06 19:27
najlepszeprezenty.com.pl:
Marka Polska - najlepiej strzeżony sekret Europy
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:02
rtvagd.net:
Kolęda PZPN
Wesołych świąt! :)
2013-12-22 00:36
sw-elzbieta.com:
Co ma zrobić Adam Małysz ?
Wesołych świąt! :)
O mnie
Jerzy Ciszewski
Od lat zajmuję się zawodowo public relations; od niedawna również marketingiem sportowym. W pracy, nie muszę się do niczego zmuszać, a to z dość prozaicznej przyczyny - po prostu lubię to co robię