Czy napiłbyś się wina z posłem Palikotem ?
 Oceń wpis
   

Z posłem Palikotem miałem kiedyś okoliczność wracać jednym samolotem z Paryża do Warszawy, los posadził nas koło siebie. Pan Janusz Palikot cały czas opowiadał mi o różnych rzeczach. Wtedy był na etapie zakładania tygodnika „Ozon” więc  było głównie o dziennikarstwie, wydawaniu czasopism, biznesie i oczywiście o polityce.  Zdołałem się wtedy odezwać ledwie kilka razy - Palikot mówił, mówił, mówił. Ale przyznaję podróż samolotem minęła mi jak w oka mgnieniu to była bardzo fajna i inspirująca rozmowa.

Dziś Janusz Palikot jest posłem i jak niektórzy mówią wysuniętym na czoło harcownikiem PO, który bezustannie nęka oponentów politycznych praktycznie każdego dnia. Ponieważ jest człowiekiem inteligentnym, twórczym, pracowitym praktycznie każdego dnia mamy w publikatorach jakieś doniesienie o kolejnej inicjatywie medialnej posła Palikota. Jest taką samodzielną orkiestrą  multimedialną grającą na nerwach.

Dziś mamy kolejną odsłonkę Palikot’czyzny. Wysłał esemesa dziennikarce, że umówi się z nią „nago i po dwóch butelkach wina”. Co oczywiście jest kolejną prowokacją medialną. Bo teraz wszyscy dochodzą kto miał być nagi Palikot czy dziennikarka i kto miał wypić dwa wina; oni razem podczas wywiadu ? czy przed ? czy po ? w ubraniu czy bez ?

Po wpisaniu do googli hasła Palikot mamy 1 380 000 wyświetleń: jest obecny w postaci swojego bloga palikot.blog.onet.pl, w wikipedi pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Palikoti wszędzie i we wszystkim co jest o bieżącej polityce. Palikot to wielowymiarowość możliwości i zaangażowania. Jest wymagającym przeciwnikiem dla rywali; nie daje im chwili oddechu, nęka, prowokuje, podpuszcza www.pepepe.pl i mówi to co myśli, a i pewnie to co w danym momencie mu do głowy przyjdzie, czeka jak „zwierzyna” zareaguje; ale często szkoda mu czasu - nie ogląda się na poprzednie zgliszcza i leje - napiera dalej.

Wierzę, że Palikot sam wymyśla sobie te gagi medialne, kupuje w sklepie penisy, świńskie ryje, drukuje koszulki, dyryguje swoimi stronami internetowymi. Czasami można odnieść wrażenie, że to wszystko jest chaotyczne tak jak chaotyczne i głupie bywają bieżące awantury polityczne, ale to pozory. Ta wielomiesięczna kanonada ma jeden zasadniczy cel: dyskredytacja i ośmieszanie. Obrał określony styl debaty; jak wytrawny mistrz sztuk walki wszech styli zebrał je do jednego kojca. Ułożył techniki od nowa i do określonej sytuacji używa określonej. O kilka głów przerósł innych czempionów z innych partii. Mają oni z nim ciężko, oj ciężko. Bo medialna nawalanka to w istocie jeden z jego wielu żywiołów.

Oczywiście jest tak, że Palikot przesuwa granice czegoś co moglibyśmy określić debatą polityczną w kierunku populizmu i popkultury medialnej. Zdając sobie sprawę, że świat mediów podąża w kierunku prostych przekazów, złożonych z nieskomplikowanych mikro obrazków, ikonek wydarzeniowych; każdorazowo więc celnie trafia przebijając się bez jakiegokolwiek trudu na czołówki wszystkich publikatorów.

Swoje cele taktyczny osiągając bez żadnego trudu; owszem, czasami jest to balans na granicy dobrego smaku, ale bądźmy szczerzy i stwierdźmy: co jest dobrym smakiem dzisiejszej polityki ?  I co jest lepsze: nadęta mina i spocony kołnierzyk czy ironia ze świata, ludzi, a czasami z samego siebie ? Za uprawainie takiego stylu płaci się jednak rachunek. W przeprowadzonym niedawno badaniu CBOS, gdzie pytano jakim politykom się nie ufa -36% respondentów wskazało Janusza Palikota. Przy takim upozycjonowaniu własnej osoby - nie ma szans Palikot na to aby stać się przewdniczącym partii, a póxniej na przykład Prezesem Rady Ministrów czy też Prezydentem RP. Płynie już bezpowrotnie inną rzeką

Teoretycy, a  w szczegóności puryści public relations dopuszczeni do oceny działań posła Janusza Palikowa prawdopodobnie nie zostawili by na nim suchej nitki. Bowiem jedną nadrzędnych ról tej dyscypliny mareketingu (warunki te wymieniane są w wielu definicjach public relations) jest budowanie porozumienia i dialogu. Palikot owych wartości  wyższych raczej nie wytwarza. Jest bardziej propagandystą, którego wyłącznym celem jest zwalczanie przeciwników politycznych. Natężenie i zapał z jakim to czyni wskazuje, że jest to również jego osobista sprawa, a nie linia polityczna reprezentowanej partii czy też polecenie przewodniczącego klubu. Można też sobie wyobrazić, że często jego koledzy z PO mają duży problem jak wytłumaczyć społeczeństwu co Palikot miał w danym momencie na myśli.  Nie jest zresztą on jakimkolwiek wyjątkiem. W taki sam sposób ale ze znacznie mniejszym polotem i swadą postępuje znakomita większość polityków i tych, którzy tak siebie wszem i wobec przedstawiają.

Ja osobiście, gdybym miał okazję chętnie napiłbym się wina z posłem Palikotem. Jestem pewien, że w ramach tej biesiady, dowiedziałbym się od niego czegoś nowego. Oczywiście gdyby  nie przyszedł na naszą popijawę - lekko bym się zmarszczył.

 

www.blogroku.pl/jciszewski@publicrelations,gvxcl,blog.html

Komentarze (39)
Czego życzymy ministrowi Ziobro ?
 Oceń wpis
   

Politycy PIS - jak donoszą dzisiejsze media - postanowili przeprowadzić zbiórkę pieniężną na rzecz swojego partyjnego kolegi Zbigniewa Ziobry. Bowiem sąd apelacyjny z Krakowa nakazał mu wykupienie przeprosin na rzecz dr. Mirosława G. w trzech stacjach telewizyjnych. Były minister sprawiedliwości musi również zapłacić lekarzowi, tytułem odszkodowania  30 tys pln.

Rozumiem tym samym, że min. Ziobro nie skorzystał z oferty swojego politycznego adwersarza, posła Palikota i nie odsprzeda mu swojego mieszkania w Krakowie. Taka oferta został publicznie złożona dobre kilka dni temu.  Przy obecnym, marnym poziomie sprzedaży mieszkań na rynku wtórnym i tym ogólnym lamencie - kto wie może to i byłaby dobra okazja na zrobienie dobrego biznesu ?  Na rynku – tak pierwotnym jak i wtórnym, nabywców na powierzchnie mieszkalną jak kot napłakał; a z  posłem Palikotem można by dobrze ponegocjować, wszak majętny i pełen różnorakich wizji.

Może być jednak tak, że konieczność organizowania zbiórek pieniężnych na byłego ministra będzie się cyklicznie powtarzała Pojawiła się wiadomość, że były vice premier Andrzej Lepper również wystąpi (czy też już wystąpił) z powództwem cywilnym przeciwko Zbigniewowi Ziobro.  Coś mi się zdaje że, Andrzej Lepper ma chyba zadrę wobec posła Ziobry; też pewnie będzie chciał być przepraszany w prime time. Czuje krew płynącą z ofiary i chyba nie odpuści; i tak przy okazji będzie to również znakomita okazja do wystąpień medialnych (czyli w dużym uproszczeniu uprawianiu własnego public relations. Piszę w „uproszczeniu” bowiem tego typu aktywności mają tyle wspólnego z public relations ile czołg rudy 102 z czołgiem Abrams. Wybaczcie, sam nie wiem, dlaczego mi się tak po wojskowemu skojarzyło. Pewnie dlatego, że to też rodzaj wojny – tyle tylko, że prowadzonej przy pomocy mediów)

Osobiście nawet mi nieco szkoda min. Ziobro – mimo, że zastrzegam się - nie jest to bohater z mojej bajki. Tak naprawdę jak na to chłodno i na poważnie spojrzeć – bardzo pracowicie sobie piwo: warzył, warzył i nawarzył. Powszechnie wiadomo, że politycy o pieniądzach generalnie starają się nie myśleć traktując tą strefę nader wybiórczo.  Tu możemy mieć do czynienia z przypadkiem gdzie po prostu, prędzej czy później, elementarnie w jakimś momencie ministrowi Ziobro głód w oczy zajrzy.

Niech każdy sam sobie odpowie na pytanie.  Czy mu tego życzy czy też nie ?

 

Komentarze (17)
Inspekcja sierżanta 1302
 Oceń wpis
   

Rozwój cypryjskiej sprawy naszych posłów K. Karskiego i Ł. Zbonikowskiego to klasyczny przykład sytuacji kryzysowej i nieskutecznej metody zarządzania nią. W świecie biznesu, a polityki w szczególności umiejętność ta staje się niezbędna niczym powietrze do oddychania.

Przy rozwoju współczesnych mediów, które do krwi ostatniej ze sobą rywalizują o udział w rynku, wielokanałowych metodach komunikowania się z odbiorcami, ewidentnym zapotrzebowaniu na kolejną „szokującą” informację – ci którzy sądzę, że gdzieś tam się przemkną i „nikt się nie dowie” popełniają ewidentny błąd.

I tak: jeszcze kilka dni temu posłowie „zapierali się kopytami”, że to prowokacja hotelu, który chce ich naciągnąć na dziesięć tysięcy euro. Pamiętamy zacietrzewione i protestujące oblicza obu Panów podczas konferencji prasowej zorganizowanej w pomieszczeniach Sejmu.

To wywołało naturalną reakcję mediów. Rozpoczęło się śledztwo dziennikarskie; dotarto do hotelowego personelu, znaleźli się świadkowie, publikowano u nas zdjęcia wózków golfowych. Innymi słowy – coraz więcej informacji nie potwierdzających bynajmniej słów Panów Posłów.

Wczoraj opublikowano raport policji cypryjskiej. Czytamy więc – „Sierżant 1302 dokonał inspekcji szkód i stwierdził, że GOLF CAR nr. 15 znajdował się na falochronie hotelowy,: jedno z kół pojazdu było w powietrzu, podczas gdy jego rama utknęła na falochronie. Sierżant 1302 stwierdził również, że na pedale gazu został położony kamień (!) Sposób ułożenia kamienia wskazywał, że sprawca umieścił go tam po to, by pojazd sam się poruszał i wjechał do morza.

To wywołało kolejną reakcję posłów, stwierdzili, że raport jest dla nich pozytywny  i nie dowodzi niczego. Dodali, iż złożą protest do ambasady Cypru w Warszawie w związku z oskarżeniami formułowanymi wobec nich przez jeden z cypryjskich hoteli (przypomnijmy, iż hotel należy do sieci Meridian).

Reasumując. Mamy dwa odrębne stanowiska dwóch stron konfliktu, ale w istocie nie wiemy jaka jest prawda dotycząca poselskiej nocy na Cyprze – możemy się tylko domyślać. Z jednej strony mamy więc zaprzeczenia dwóch Panów z drugiej zeznania świadków (polskiego i nie tylko pochodzenia) oraz raporty policyjne – te coraz bardziej zdają się być niekorzystne dla posłów.  Autor raportu nadkomisarz Andreas Angelidas powiedział m.in., że posłowie nie zgodzili się na pobranie odcisków palców oraz materiału genetycznego. Podkreślił jednocześnie, że posłowie odpowiedzieli szczegółowo na wszelkie pytania.

Coż więc Posłowie mogą zrobić ? Na tym etapie awantury medialno/politycznej wyłącznie twarde dowody są w stanie zaświadczyć wobec opinii publicznej i potwierdzić słowa Posłów. Proponowałbym więc udać się na Cypr, dać odciski palców oraz materiał genetyczny do badania i spokojnie czekać na werdykt. Następnie zaprezentować te dokumenty na konferencji prasowej i przekazać kopie tychże wszystkim, którzy są sprawą zainteresowani. Wtedy media stracą jakiekolwiek zainteresowanie sprawą – no bo co kogo obchodzi, że ktoś był trzeźwy ?

Jeśli z jakiegoś powodu – wyprawa taka nie jest w stanie przynieść pożądanego skutku, a tak może przecież być. Należało na samy początku przyznać się; posypać głowę popiołem, tak szybko jak to możliwe – po zrobieniu zbiorki wśród kumpli, zapłacić to co hotel wyznaczył i prosić o wybaczenie. Przecież Polacy to taki naród co generalnie ma dużą wyrozumiałość wobec spożywania. Owszem byłby jazgot medialny tabloidów, ale góra dwa trzy dni, później przytaczano by tę eskapadę w ramach żartu, z biegiem czasu ranka przyschła by – aczkolwiek blizna na zawsze byłaby widoczna.  Z pkt. widzenia posłów Karskiego i Zbonikowskiego jakiekolwiek  inne rozwiązanie prowadzi donikąd, a  obrazowo – wyłącznie do kolizji z betonową ścianą.

W sytuacjach kryzysowych, które są częścią public relations, mamy w zasadzie jedno wyjście - mówić wyłącznie prawdę ! Każde inne jest wyłącznie odciąganiem medialnej, społecznej  „egzekucji” w czasie oraz powiększaniem siły finalnej eksplozji. A wióry wtedy lecą, że ho ho ! 

Komentarze (2)
Wstydźmy się wszyscy
 Oceń wpis
   

Sprawa rodziny Olewników – porwanie syna, jego tragiczna śmierć, wszystkie upokorzenia jakie od losu, a także chyba od wymiaru sprawiedliwości ludzie ci od lat doznają jest strasznie smutną sprawą. Dzisiejsze media donoszą, iż Włodzimierz Olewnik – tata zamordowanego usłyszał zarzuty prokuratorskie za znieważenie prokuratora za co grozi mu kara do lat trzech.

Jest w tym jakąś absolutnie rażąca niesprawiedliwość – taka do szpiku kości, naruszająca wszelkie zasady moralne; w istocie podważająca wiarę w umowy jakie dwustronnie, Państwo zawiera ze swoimi obywatelami. Oto człowiek, który w dramatycznych okolicznościach traci dziecko, które wcześniej jest maltretowane i torturowane; któremu świat się usuwa spod stóp o wierze w jakąkolwiek sprawiedliwość nie mówiąc; teraz – rozumiem – będzie przesłuchiwany i poddawany osądowi i karze jak pospolity opryszek !

Czy nie może być litości, czysto ludzkiego zrozumienia, współczucia i wybaczenia dla tak doświadczonego przez los człowieka ? - … Zobaczyłem dokumenty świadczące o tym, że syn mógł żyć. To był odruch rozpaczy. Chwyciłem prokuratora i spytałem jak to możliwe, że syna można było uratować. Prokurator zachował się bardzo prowokująco. Pytał, a co ja mogłem zrobić …” powiedział Włodzimierz Olewnik

Gdy w telewizji oglądam lub czytam informacje na ten temat – przyznaję – skręcam się ze wstydu za nas wszystkich.

Komentarze (2)
Chusteczka od Michael'a
 Oceń wpis
   

Nigdy w życiu nie dałem się naciąć na żaden mailing. Na myśli mam klasyczną kopertę z jakimś przesłaniem wydrukowanym na kartce, włożonej do środka; a to wszystko troskliwie umieszczone w skrzynce pocztowej. Niczego takiego nigdy nie przeczytałem; ale jak wykażę w dalszym wywodzie ... ponieśli i wilka.

Kilkanaście dni temu, dostałem więc list z ameryki w szarawej kopercie z pieczątką w statuę wolności – znacie ten obrazek ? Jeszcze kilka lat wstecz  pobudzał naszą wyobraźnię, rozpalał nadzieję, amerykański sen: Wall Street, Miami Vice, Mustang, Air Force One, Route 66 – te kolorowe sprawy; nadawcą był Michael Stone z Johnson Street 111. Adresatem byłem ja. Dane wystukane na maszynie do pisania. Wszak im w tej Amerycye się teraz nie przelewa - muszą wracać do korzeni, a list skreślony długopisem jak to bywa w zwyczaju - gdy przyjaciel do przyjaciela list pisze.

W kopercie, dodatkowo chusteczka (taka zwykła, papierowa do wycierania nosa, a jak kto rozkalibrowany – jak ci bankierzy z Ameryki - to i łez płynących). Treść z grubsza następująca, że jestem zaproszony do wzięcia udziału w biegu organizowanym przez f/mę Nike – „Human Race”, zaś ta chusteczka po to bym oczy otarł gdy rzeczony Michael na dziesięciokilometrowej trasie – dupsko mi złoi. I tak wiem, że by mi złoił – więc akurat ta złośliwość nie była specjalnie na miejscu. 

 

Przyznaję, że od lat z podziwem patrzę na marketingową drogę jaką obrała sobie firma Nike.  Mało tego uważam, że to co robią ludzie odpowiedzialni za tę sferę (nie tylko reprezentujący ten koncern „sportowy”) jest ze wszech miar słuszne i nie chodzi tylko o zdobywanie nowych rynków i przynoszenie zysku akcjonaruszom.

To co ważne, a umykające czasami uwadze – to coś na kształt misji społecznej - nawet jeśli nie jest ona uwypuklona. Namawianie bowiem ludzi do uprawiania sportu jest ze wszech miar słuszne – z tej działalności raczej tylko dobre rzeczy się rodzą. W tym też sensie uważam, że marketing sportowy na tle innych marketingów (a tych się namnożyło w ostatnich latach dużo) przyczynia się do budowania świata lepszym. Wiem ,że to nieco naiwna deklaracja, ale naprawdę tak uważam. „Human Race”, w poprzednich latach organizowany jako Run Warsaw  – przedsięwzięcie w istocie marketingowe jest tego najlepszym przykładem.

W tej opowieści (mam nadzieję) wszystko ładnie się układa. Poza jednym detalem.  List z "Nowego Yorku" (znazy z Warszawy) od Michael'a dostałem raptem kilkanaście dni temu (mamy grudzień),  zaś Human Race był rozegrany w Warszawie w ostatnim dniu sierpnia - ot drobostka.

Nie chcę nikogo podejrzewać i w sumie jest mi to obojętne, ale myślę, że to raczej Polska Poczta nie dobiegła w tym wyścigu na czas, co oczywiście nikogo specjalnie nie dziwi. Oni, często tak mają.

Komentarze (2)
Public Relations = wycinek
 Oceń wpis
   

Przyznaję się, iż materiał ten – dobry szmat czasu temu - opublikowałem w miesięczniku „Brief;  to taka nasza marketingowa trybuna wiedzowa, prowadzona przez środowiskowego: zapaleńca/rewolucjonistę/kreatora - Grzegorza Kiszluka. 

Z jakiego powodu więc jeszcze raz ? A bo jest gotowy i chyba niewiele się nie zestarzał; co ważniejsze – uważam planowanie strategiczne za podstawę pracy marketingowca cyz też pr’owca w szczególności.  Czynność w istocie trudną, wymagającą czasu i skupienia. Być może więc właśnie - z tego powodu - dość rzadko wykonywaną.

Taktyka, Strategia, Mechanika

Taktyka, strategia, wykonanie – to fundament skuteczności wszelkich działań. W tym również aktywności public relations. Niby wszyscy to wiemy, ale czy aby w naszej codziennej pracy te trzy przykazania są przez wszystkich zawsze przestrzegane ? W historii (życia) różnorakich: firm, usług, produktów, polityki, przy okazji wielu, realizowanych kampanii PR mamy mnóstwo przykładów kiedy działania public relations okazały się elementarnie nieskuteczne. A główną tego przyczyną było prowadzenie ich w sposób: nieprzemyślany, albo arogancki, albo prostacki.

Bardzo często w sprawie strategii i taktyki nowocześni menedżerowie, a szczególnie marketingowi publicyści, odwołują się do przemyśleń, wykutych przed wiekami przez chińskiego filozofa wojny gen. Sun Tzu. Np. motto Strategia bez taktyki jest najdłuższą drogą do zwycięstwa. Taktyka bez strategii to wiwaty przed porażką – stało się dziś zawołaniem plemiennym znawców zarządzania, odmienianym na wszelkie możliwe sposoby.

Słowo klucz

Jak zauważa prof. Herman Simon, Prezes “Simon-Kucher & Partners”, wykładowca London Business School – „Mimo wielkiej popularności, słowa "strategia" używa się w kontekście zarządzania firmą od niedawna. Zaczęło pojawiać się sporadycznie w latach 60., ale dopiero w latach 80. stało się kluczowym słowem w środowisku menedżerów” Przynajmniej część, polskiego środowiska public relations dopiero teraz zaczyna odkrywać tę elementarną prawdę. Przez środowisko rozumiem tak „zamawiających”, jak i „wykonawców” usług public relations.

Stosunkowo mało jest jednak ogólnych wskazówek formatujących myślenie pod kątem tworzenia strategii i taktyki. Niech więc punktem wyjścia będą definicje public relations. Oczywiście jest z nimi jeden podstawowy problem, jest ich chyba zbyt dużo. Wszystkie, siłą rzeczy udają się w jednym kierunku. W ich treści najczęściej przewijają się naturalne dla PR słowa: zrozumienie, akceptacja, poznanie, dialog, dostarczanie informacji, perswadowanie, zdobywanie poparcia, zmiana nastawienia, integracja, życzliwość opinii publicznej, etc. Z rzadka pojawia się słowo strategia i/lub taktyka. Bo może też i nie ma potrzeby, by cokolwiek więcej w tych definicjach się znajdowało.

Procedura

Choć w definicji Denny Griswold (Public Relations News) pojawia się właśnie jedno z naszych magicznych słówek: „Public Relations to funkcja zarządzania, która bada nastawienie otoczenia, określa strategie i procedury jednostek lub organizacji wobec interesu publicznego oraz planuje i wykonuje program działania w celu uzyskania zrozumienia i akceptacji otoczenia”. (Źródlo: Fraser P. Seitel, Public Relations w praktyce, Wydawnictwo Felberg SJA, 2003, s. 10) …. ale z jakiegoś powodu słowo taktyka nie zostało użyte, Zastąpiono je określeniem - „procedura”. Rację więc ma Mark Weiner prezes firmy Delahaye, który stwierdza, że PR – owcy zakładają, że strategia jest nadrzędnym myślowym i kierowniczym działaniem, a taktyka może być bezboleśnie zdegradowana do niższego szczebla. W świetle powyższej definicji, taktyka została zrównana z procedurami, a przecież to dwa różne pojęcia.

Sam Black w jednym z najważniejszych naszych zawodowych podręczników pt. „Public Relations” opisuje tę sferę w następujący sposób: - „Za strategiczne należy uważać planowanie długoterminowe, podczas gdy taktyka jest nakierowana raczej na rozwiązywanie konkretnych problemów i w efekcie obejmują zazwyczaj działania krótkoterminowe” – stwierdza dalej – „Nie jest to reguła niezmienna, ponieważ strategia może być również krótkoterminowa. W praktyce granice między strategią a taktyką są dość płynne, co wymaga od instytucji pewnej elastyczności. Tak jak granice między strategią i taktyką są płynne, tak płynna jest definicja obu zagadnień. Nie tylko w przypadku tego autora.

Prof. Herman Simon, prezes “Simon-Kucher & Partners” I jednocześnie wykładowca London Business School mówi
Strategia obejmuje wszystko. Strategia to nie jest planowanie dalekosiężne w przeciwieństwie do krótkoterminowego, ogólne w przeciwieństwie do szczegółowego, scentralizowane w przeciwieństwie do zdecentralizowanego".

Równowaga pomiędzy

Słusznie zauważa Mark Weiner prezes firmy Delahayewww.delahay.com/, że „…W profesjonalnym nastawieniu do PR-u kładzie się nacisk na bycie strategicznym;. Jednakże to, co tak naprawdę stanowi istotę powszedniego PR-u w praktyce bazuje na taktyce. Pomimo naszych wysokich aspiracji, media relations wciąż pochłaniają zasoby większości podmiotów PR- owskich. Tylko po co, skoro strategia i taktyka nie są zrównoważone?” Według Weinera przyszłość naszej profesji polega na utrzymaniu równowagi pomiędzy taktyką i strategią.
 
Przepraszam, uzupełniłbym Weinera: „nasza przyszłość polega utrzymanie równowagi pomiędzy: strategią, taktyką i mechaniką”. Ta mechanika jest w rękach osoby wykonującej prostą czynnoś, którą również można koncertowo "skopać" - mam bardzo wiele mrożących krew w żyłach przykładów na taką wewnętrzną dywersję.

W fundamentalnym opracowaniu pt. „Public Relations” Frasera P. Seitela próżno szukać rozdziału strategia lub taktyka. W rozdziale 8 – Zarządzanie na stronie 193 mamy podrozdział „planowanie w działalności public relations” zaś na 200. opracowywanie planu działań public relations – w treści tych rozdziałów zawarte są ogólne dot. planowania działań, ale w porównaniu do całego dzieła, które jest duże, grube i bardzo mądre – z punktu widzenia poruszanego tu tematu, zajęcie się podniesioną kwestią możemy uznać za ledwie - naskórkowe.
 
W solidnym opracowaniu Wojciecha Budzyńskiego „Public relations - zarządzanie reputacją firmy” jest rozdział - „Tworzenie programu public relations” – zaprezentowano tam wiele konkretnych przykładów. Nas mogą interesować przynajmniej dwa: „Plan polityki public relations” i dalej „Ogólna koncepcja programu public relations” Gdzie w suchy, tabelaryczny sposób mamy rozpisane konkretne zadania do wykonania. Poprzez segmentację rynku, celów, decyzji, treści, technik. W większym lub mniejszym wymiarze temat ten podobnie jest zaznaczony w innych książkach o public relations.

Funkcja usługowa
 
Poszukajmy zatem definicji w innych źródłach. W „Encyklopedii Szachów” pod redakcją Władysława Litmanowicza i Jerzego Giżyckiego pod hasłem Strategia czytamy – „Strategia wiąże się najczęściej z pojęciem długofalowego planu walki w partii szachowej. Wszystkie operacje taktyczne podporządkowane są wcześniej przyjętej strategii. Wartościowanie strategiczne może ulec zmianie w różnych fazach gry” – jak ulał pasuje do naszych rozważań. i dalej, pod hasłem Taktyka czytamy „…pełni funkcję usługową wobec strategii. Rzadko kiedy zwroty taktyczne występują w czasie przebiegu całej partii, najczęściej zawodnik decyduje się na nie w konkretnej określonej pozycji”.

„Bóg wojny”, XIX wieczny generał pruski Carl von Clausewitz nie jest być może tak często cytowany jak Sun Tzu, ale cieszy się chyba dużo większą estymą menedżerów; jego przemyślenia mają dla świata biznesu, ogromną uniwersalną wartość. Dzieło pod redakcją Tiha von Ghyczy, Bolko von Retingera i Christophera Bassford’a (The Strategy Institute of the Boston Consulting Group) pt.”Clausewitz o strategii”, które jest określane jako jedna z najlepszych książek biznesowych tysiąclecia. - Clausewitz stwierdza „Strategia musi wstąpić do armii, aby na polu walki zadbać na miejscu o szczegóły i wprowadzić zmiany do planu ogólnego, które są ciągle w czasie wojny niezbędne. Strategia ma ciągle pełne ręce roboty”.

Popełniamy więc błędy z wielu powodów - choćby dlatego, ze przemyślenia strategiczne nie zostały poparte konceptem taktycznym lub na odwrót. Bo zabrakło zidentyfikowania szans i zagrożeń (klasycznej analizy SWOT w ujęciu PR) bowiem działania nie były ze sobą zintegrowane, zaplecza merytoryczne okazało się nie wystarczające. W ślad za detalicznie rozpisanymi planami (strategicznymi i taktycznymi) , nie poszły: techniczna biegłość, dokładność, wyczulenie na detal, umiejętność adaptacji do sytuacji, która z jakiegokolwiek powodu odbiega od przyjętych normy.
 
Czy plany się powiodą ?

Gdzie elementarnie zawiódł człowiek albo zespół – grupa osób, która powinna znakomicie się rozumieć; mieć w małym palcu, wcześniej przygotowane i przetestowane mechanizmy reagowania; z jakiegoś powodu nie zdołała sprostać ekstremalnym wyzwaniom zawodowym. A może, nie ekstremalnym wyzwaniom – może przewidywalnym…? Przecież tak w strategii jak i taktyce powinny być zarysowane te elementy, które mogą spowodować, iż plany się nie powiodą. Przecież istotą naszego zawodu, jest między innymi, umiejętność przewidzenia i przeciwdziałania negatywnym splotom okoliczności, które mogą doprowadzić nas ….inaczej - które nie doprowadzają nas do celu. Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie zdefiniować na początkowym etapie tworzenia strategii i taktyki konkretnych zagrożeń, naszym obowiązkiem jest przynajmniej wskazanie pól, gdzie do nich może dojść.

Do wytyczonego celu, możemy również nie dotrzeć z jednego zasadniczego i podstawowego powodu – bo zastosowano zły koncept myślowy. Często się zdarza, że „ktoś” na samym początku „wymyślił” coś, co się elementarnie nie mogło sprawdzić, …… no ale w stadnym myśleniu – ten „ktoś” zaraził swoim błędem innych, pociągając za sobą w otchłań porażki i wstydu (świat polskiego marketingu i pr’u ostatnich lat dostarcza szereg tego typu przykładów). W konsekwencji do złego konceptu, została dorobiona cała teoretyczna fasada i program ruszył na całego.
 
Kolejne ręce

Akcja może się nie udać również dlatego, iż strategia była wyłącznie mierną „postrealizacją” wcześniejszych programów; zasługując raczej na miano plagiatu czy też „powielactwa” – a tego chyba w naszej branży na dzień dzisiejszy jest najwięcej. Znamy takie „krążące po Polsce” prezentacje, przerabiane przez kolejne „ręce” i pokazywane jako swoje. To samo dotyczy wielu programów PR gdzie na dobrą sprawę w miejsce produktu X można wstawić Y, a cała reszta zgadza się do piątego zera po przecinku.

Cytowany wcześniej prof. Herman Simon stwierdza jednoznacznie – „Strategia nigdy nie może oznaczać naśladownictwa. Tym właśnie strategia różni się od nauki, która dzięki powtarzalności odkrywa i formułuje prawa. Strategia nie może być powtórzona ani kopiowana. Większość strategów popełnia tu poważny błąd, szukając powtarzalnych wzorów strategicznych. Studiują historie dawnych sukcesów i starają się je naśladować. Dobre strategie biorą się tylko z kreatywności, oryginalności i niekonwencjonalnego myślenia. Amerykańskie przysłowie mówi: „Zobacz, co wszyscy robią, i zrób to inaczej”. Jedyny problem polega na tym, że nikt nie mówi, co to znaczy „inaczej”.
 
Nie ma w tym wyższej filozofii
 
Jest jeszcze jedno – być może absolutnie fundamentalne zagrożenie – strategia działań public relations, powinna być dokumentem uzupełniającym i z definicji ściśle powiązanym z ogólną strategią firmy, strategią marketingową, rynkiem na którym operuje, polityką sprzedażową i kadrową. Zatem w takim przypadku, opracowanie powinno być pozycjonowane jako strategia wspierająca strategię główną oraz jako strategia uzupełniająca inne uzupełniające strategie. I nie ma chyba w takim układzie żadnej wyższej filozofii. Tak nakazuje logika działania. Ten układ być może wskazuje precyzyjnie, gdzie tak naprawdę ,plasujemy się w tych wyrafinowanych rozgrywkach marketingowych.

Nie łudźmy się – opisane niedoróbki: strategiczne, taktyczne, wykonawcze są bardzo dobrze wyczuwane przez odbiorców. Nawet jeśli nie są fachowcami i nie potrafią tego precyzyjnie opisać, intuicyjnie wychwytują niezgrabne tony. Czytelny jest dla nich fałsz, zaniedbanie, nerwowość medialna - które wynikają choćby z tego, że nie został dobrze przygotowany arkusz Q&A. To prowadzi do braku spójności wypowiedzi (co w naszym fachu jest jednym z grzechów głównych, a wynika wyłącznie z tego, że oto być może źle zaplanowano spotkanie albo odbyło się o jedno za mało). Zresztą określenie „niefachowiec” nie ma w sobie negatywnego ładunku. Przecież kampanie public relations  nie są tworzone dla fachowców (choć niektórzy o tym zapominają) po to, by mieli okazję chełpić się przed środowiskiem, ale właśnie dla wszystkich pozostałych, których roboczo mamy w zwyczaju, określać jako grupę celową – decydującą ostatecznie o zwycięstwie lub porażce.
 
Jak smakuje słowo inaczej ?

Wszyscy praktycy marketingu i public relations, niosący w sobie geny odkrywców przekonują innych, że jest to jedyna droga do sukcesu. Przekonani są, iż na wielce konkurencyjnym rynku, ……również usług PR, liczy się przede wszystkim świeżość spojrzenia i nowatorskie podejście do zagadnienia,….. ale to nie wszystko.
Przekonanie samego siebie to dopiero pół kroku w przód. Aby móc stwierdzić jak smakuje słowo „inaczej” - konieczne jest pokonanie (dość częstej) niechęci klienta do zastosowania niestandardowego wysiłku PR.
 
W praktyce oznacza to przekonanie działu marketingu, zarządu firmy do swojego konceptu. Moment ten jest czasami niezwykle trudny i bardzo wyczerpujący. Należy bowiem przemawiać do: ludzi, którzy albo nie są w stanie albo nie chcą, albo nie mają czasu, by myśleć odważnie - do „zarządców marek”, nie lubiących podejmować jakiegokolwiek ryzyka. W takich propozycjach najczęściej finalny efekt to 1 albo 0 = sukces lub klęska – wszystko albo nic; bez jakichkolwiek odcieni szarości, w których średni szczebel menedżerów, najchętniej się porusza. Zaś na koniec rozmowy prawie zawsze pada klasyczne pytanie – OK, prezentacja fajna, strategia klarowna…. ale ile z tego będziemy mieli wycinków? Pozytywnych wycinków! Przecież jesteśmy rozliczani z efektów! To również jest dość ciekawy moment zderzenia dwóch wizji. Tego w jaki sposób chcielibyśmy sami siebie widzieć z tym czego się od nas oczekuje.
 
Ale .... "wycinek"
 
Jawi się więc fundamentalne pytanie – skoro wszyscy wiemy, że na jednym poziomie ważności należy ustawić: strategię, taktykę i wykonawstwo, to dlaczego tak często, tak wielu z nas, zapomina o podstawowej prawdzie, iż każdym działaniu musi występować harmonia planowania i myślenia zaś to musi być wsparte żelazną mechaniką działania, która nadąża wykonawczo za planami; która to mechanika jest również przygotowana, by na bieżąco asymilować wymuszone przez bieżącą sytuację korekty na siatce działań. Prof. Herman Simon najlepiej to opisał, aby się udało musi być: wola, myśl i działanie. Zaś Colin Powell, sekretarz stanu w rządzie Prezydenta Georga Busha, jak na nowoczesnego wojskowego przystało, wypowiadając się o strategii, lapidarnie i syntetycznie, stwierdza - „Strategia równa się wykonanie”.
 
My do tego możemy wyłącznie dodać „…. równa się wycinek”
Komentarze (0)
Słoń z nadwagą
 Oceń wpis
   

Rodzima polityka i szeroko pojęte bankierstwo (również krajowe, ale nie tylko) to przykłady dwóch światów, które z gracją słonia z nadwagą, działają w sferze medialnej czyli komunikowania się z odbiorcami.

Wbrew pozorom, te dwa odległe od siebie środowiska, łączy wspólny mianownik - ich funkcjonowanie zależne jest bardzo mocna od tego co opinia społeczna o nich sądzi. Środowiska te powinny być postrzegane jako instytucje/środowiska szeroko pojętego zaufania społecznego. Jedni zawiadują emocjami społecznymi, drudzy pieniędzmi.

Znalazłem niedawno informację, że w warszawskiej Zachęcie zorganizowano wernisaż „Biznes w Obiektywie – liderzy bankowości. W opisie tego projekty znalazło się m.in. „…Kolekcję fotografii, które przełamują stereotyp biznesmena-bankowca postrzeganego często jako osoba niedostępna i skupiona wyłącznie na sukcesie zawodowym można będzie także oglądać w ekskluzywnym albumie wydanym specjalnie na zakończenie projektu.…”

Szczerze powiedziawszy, nie jestem przekonany czy obliczu światowego i krajowego finansowego megabałaganu,  ktokolwiek: poza zainteresowanymi, ich rodzinami, znajomymi i ew. miłośnikami fotografii ma nadzieję, że ta inicjatywa rozwiąże jego ew. przyszłe problemy z wyżywieniem rodziny lub utrzymaniem firmy. Nie wiem jaki był kiedyś ogólny stereotyp bankowca (znaczy wiem - porsche pod choinkę), ale wydaje mi się, że czuję jaki jest aktualny.

Działanie to pokazuje poziom ogólnej arogancji i zadufania w jakim nadal pozostaje to środowisko zawodowe w Polsce. Powiedziałbym tak – Panie, Panowie, zapraszamy z powrotem na ziemię ! Uwierzcie w to, że nie ma zbyt wielkiego szacunku w postrzeganiu Waszej profesji przez „szarego”. A jak się przeczyta Olgierda Rudaka w sprawie Alior Banku, ogólna temperatura jeszcze bardziej spada.

W ostatnich dniach na czołówki mediów wdarła się opowieść o wyprawie na Cypr dwóch posłów – oskarżonych prze hotel sieci Meridian o nieuprawnione używanie wózków do golfa, w tym przypadku nie do golfa; co sprowadza się do roszczenia w wysokości - circa dziesięć tysięcy euro.

Posłowie ci stwierdzili podczas konferencji prasowej, że to wraża prowokacja itd. Skoro tak powiedzieli nie trzeba było długo czekać. Wszak świat dziś mały, media jak rozszalałe rzuciły się na tę rozdrapaną ranę – drapiąc do spodu pazurami. Wysłano zastępy dziennikarzy na słoneczną wyspę Cypr celem dochodzenia. W międzyczasie odezwali się jacyś turyści z Polski, którzy w odpoczywali w tamtych dniach w tym samym hotelu, a widzieli co widzieli. W sobotnim wydaniu dziennika Fakt, opublikowano sugestywny komiks ze scenkami co po czym działo się w hotelu; na którym policzki i nosy posłów grafik skwapliwie podkolorował na czerwono. Póki co posłowie idą w zaparte. Ciekawe gdzie ich to zaprowadzi ?

Czy opisane drobnostki to public relations ? Oczywiście, że tak. Wszystko jest public relations.

Komentarze (3)
Public Relations dyskomfort
 Oceń wpis
   

Public Relations jest w istocie nie opisywalne i jest to podstawowy problem tej profesji. Oczywiście szeroko pojęty świat marketingu i my sami – reprezentanci tej profesji - dajemy sobie radę, a przynajmniej tak to wygląda na zewnątrz. Czasami jednak przez fachowe fora i listy internetowe przetacza się dyskusja o istotę tego zawodu; prawda jest taka, że niewiele z tego wynika.     

Od czasu do czasu stoimy jednak przed dość banalnym wyzwaniem aby komuś kto nie zna się na: biznesie, marketingu i tym całym nowoczesnym świecie informacyjnym wytłumaczyć łopatologicznie – czym zajmuje się człowiek od public relations. Jak owe wysiłki można zmierzyć i co z tego w praktycznym wymiarze wyniknie dla zamawiającego taką usługę. Obracając się zresztą w gronie podobnych do mnie wiem, że nie tylko ja miewam taki dyskomfort poznawczy.

Osobiście uważam, że nie ma jednak szansy byśmy ujrzeli jedną w 100%, słuszną definicję tego zawodu. Gdzieś natknąłem się na potwierdzającą moje myślenie wypowiedź Roberta Heilbroner’a , który stwierdził – „Public relations to zawodowa solidarność setek tysięcy specjalistów złączonych wspólną profesją, a których wspólny problem polega na ustaleniu czym w istocie jest ich zawód”.  Cytując tę uwagę zdaję sobie sprawę, że strzelam lekką podkręconą piłkę do własnej bramki.

Z drugiej zaś strony w świecie dzisiejszym, który oparty jest na informacji z rozbudowywującymi się w różnych kierunkach mediami,. nie ma szansy aby jakakolwiek organizacja: gospodarcza, polityczna, społeczna, środowiskowa funkcjonowała bez wielonarzędziowej komunikacji wobec otoczenia. Być może właśnie dziś, gdy w pył obracają się różnorakie autorytety; dewaluują wartości, a problemy są u bram - owe uczciwe komunikowanie staje się nadrzędnym obowiązkiem, a także szansą, a może warunkiem (?)  na przetrwanie. W takim też ujęciu problem precyzyjnej definicji public relations staje się mniej palący i być może nieco sztuczny.

Nie ma szansy więc by jakikolwiek produkt czy ludzka aktywność mogła się obejść bez zaplanowanych, realizowanych działań public relations. (a jeśli nie są wspierane PR/em jest to wyłącznie ze szkodą dla danego projektu) Ze swojego doświadczenia zawodowego wiem, że takowe – jeśli są dobrze opisane i realizowane –  są skuteczne. Jedynym zaś czynnikiem na który nie mamy wpływu jest wyłącznie czas.

Co można dzięki stosowaniu tych technik zyskać ?

Bardzo wiele od dobrej reputacji, wizerunku, dotarcia z komunikatem do grupy celowej począwszy po sukces rynkowy (przez "rynek"  nie rozumiem wyłącznie miejsca gdzie sprzedaje się towary  i usługi, ale znacznie szerszą przestrzeń) Można zostać zrozumianym, zaakceptowanym, potrzebnym. 

Chcę poczynić jeszcze jedno zastrzeżenie. Nie ma absolutnie  nic zdrożnego w uczciwym stosowaniu public relations w uczciwych celach. Przy okazji toczonych bez ustanku potyczek  politycznych, adwersarze jak już nie wiedzą co mają powiedzieć mówią np. o "pr'owskiej balandze" lub prsztuczkach, ale to już zupełnie inna sprawa.

Z kronikarskiego obowiązku przytaczam kilka definicji public relations

 
Międzynarodowe Stowarzyszenie Public Relations
Jako funkcja  zarządzania public relations obejmuje następujące zadania : 
- wnioskowanie, analiza i interpretacja opinii publicznej, nastawienia  i problemów, które mogą wywierać pozytywny lub negatywny wpływ na  działalność i plany organizacji, 
- doradzanie kierownictwu wszystkich szczebli organizacji w sprawach zasad działania i komunikowania przy uwzględnieniu wszystkich  publicznych aspektów oraz społecznej i obywatelskiej odpowiedzialności  własnej organizacji". 
 
Amerykańskie Stowarzyszenie Public Relations 
Public relations to  przemyślane, planowe i ciągłe starania o osiągnięcie i utrzymanie wzajemnego zrozumienia pomiędzy dana organizacją a jej otoczeniem"; 
 
Brytyjski Instytut Public Relations 
"Public relations to zarządzanie procesami komunikacyjnymi między organizacją i osobami a ich grupami odniesienia przez świadome, celowe i systematyczne kształtowanie tych  procesów" 
 
Niemieckie Stowarzyszenie Public Relations
"Public relations oznacza  rozwijanie zaufania i dążenie do osiągnięcia zrozumienia i  sprzyjających warunków działania" 
 
Szwajcarskie Stowarzyszenie PR
"Praktyczne działania w ramach public  relations to dziedzina sztuki i gałąź nauki społecznej polegająca na  analizie tendencji, przewidywania ich konsekwencji, doradztwie dla  kierownictwa różnych instytucji oraz wdrażanie zaplanowanych programów  działań, które będą służyć zarówno danej instytucji, jaki dobru publicznemu". 
 
Deklaracja Meksykańska
"Public relations -  kreowanie wizerunku firmy. Słownik Wyrazów Obcych "Public relations  to dostarczanie informacji, perswadowanie skierowane na zbliżenie postaw i działań organizacji do nastawienia klientów, a postaw  klientów do nastawienia instytucji". 
 
Edward Bernays
"Public relations to sztuka i nauka osiągania harmonii  z otoczeniem poprzez wzajemne porozumienie oparte na prawdziwej i  pełnej informacji". 
 
Sam Black 
"Jeśli założymy, że reklama jest tym, co firma mówi o sobie, 
to musimy przyjąć, że public relations to dokładnie wszystko to, co inni mówią o firmie". 
 
Anna Gregory 
"Public relations to system zarządzania komunikacja między organizacją, a jej otoczeniem"
 
T. Hunt 
"Public relations to wszelkie działania mające na celu 
promowanie lub/i ochronę wizerunku przedsiębiorstwa lub produktu". 
 
Philip Kotler 
"PR to informacja plus dopasowanie plus integracja". 
 
Alfred Oeckl 
"Public relations jest unikatowym know-how, wierzą na temat tego, jak sprawić, by pewne rzeczy dokonały się po naszej myśli.  Jego zasadą jest wrażliwość na ludzi i czas w odniesieniu do rynku, konkurencji, sytuacji kryzysowych lub spraw o skali światowej". 
 
Charles Zeanah
"Public relations to planowe, perswazyjne  komunikowanie się zmierzające do wywołania wpływu na znaczenie grupy  społecznej lub też umiejętne przesłanie idei do rozmaitych grup  społecznych w celu wywołania pożądanego rezultatu"
Komentarze (0)
Al Golin - Zmieniający się świat
 Oceń wpis
   

Poniżej tekst Ala Golina Jednego z najważniejszych praktyków światowego public relations. Od 50 lat przewodzi agencji Golin&Haris z siedzibą w Chicago. Znalazł się na liście 100 najbardziej wpływowych ludzi public relations XX wieku w rankingu PR Week. W przyszłym tygodniu Al będzie gościem specjalnym PR Forum organizowanego przez Związek Firm Public Relations.

Opracowanie to (napisane dwa lata temu), jest spojrzeniem na przyszłość branży public relations. (jak na standardy publikacji w internecie – oczywiście bardzo jest to długie). Wydaje mi się jednak, że każdy kto ma "otwartą głowę", a przy okazji: odpowiada za biznes (czyjś lub swój), interesuje się komunikacją społeczną, marketingiem, mediami - otaczającym światem, być może powinien poświęcić trochę czasu i go przeczytać -  raczej warto - każdy chyba coś dla siebie znajdzie.

Zmieniający się świat

Granice, języki i kultury przestały być nieprzebytymi barierami dla biznesu. Ale świat i tak nadal stwarza wyzwania komunikacyjne. Weźmy pod lupę trzy, ważne trendy demograficzne i geograficzne, które szybko zmieniają świat, w którym żyjemy i pracujemy.

Globalizacja, pierwszy z tych trendów, jest w samym centrum zmieniającego się świata. Wszystkie biznesy muszą stawić czoło faktowi, że świat się kurczy. Marki stały się uniwersalne. Strefy czasowe przestały być przeszkodą. Albo jesteś globalny-albo nic nie znaczysz. Gdyż firmy próbują być globalne, outsourcing staje się coraz bardziej popularny. Według badan Forrester Research, do roku 2015, co najmniej 3,3 miliona prac biurowych i $136 miliardów w wynagrodzeniach zostanie przeniesione ze Stanów Zjednoczonych do krajów z niższymi kosztami jak Indie, Chiny i Rosja. W samych Indiach, przychody z outsourcingu mają wzrosnąć czterokrotnie do $65 miliardów pod koniec dziesięciolecia. Nawet McDonalds eksperymentuje z przekierowywaniem zamówień na wynos do call centres za granicą. Ale firmy nie tylko szukają taniej siły roboczej za granicą - szukają również pomysłów. Dyrektor generalny Procter & Gamble Allen G. Lafley ostatnio powiedział że chce by połowa nowych produktów P&G była wytwarzana poza Stanami Zjednoczonymi do roku 2010.

W czasie gdy każda większa firma rozwija się w miejscach takich jak Szanghaj, Bombaj oraz Warszawa, firmy PR dostosowują swoje narzędzia komunikacyjne do tych rynków. Ale globalny rynek jest bardzo skomplikowany. Doświadczone firmy, jak np. Starbucks, która chce rozwinąć się międzynarodowo ze 3,275 do 30,000 kafejek w najbliższych latach, cały czas zmieniają typowo amerykański konsumpcjonizm by pasował do nowych rynków. Ale w rejonach jak Bliski Wschód czy Azja, różnice kulturowe mogą stanowić wysoką poprzeczkę dla Amerykańskich marek, co było widoczne przy wprowadzaniu magazynów Rolling Stone w Chinach oraz Playboy w Indonezji. Te same reguły dotyczą firm zagranicznych jak Dubai Ports World czy China National Offshore Oil Corporation (CNOOC), których próba wejścia na rynek Stanów Zjednoczonych wywołała burzę krytycyzmu. Efektywna komunikacja międzynarodowa będzie polegała nie tylko na zasięgu, ale będzie również wymagała lokalnej wrażliwości.

Właśnie firmy, które, będąc globalne, pozostaną wrażliwe na uwarunkowania lokalne, będą osiągać sukcesy w erze globalizacji. Firmy, które rozumieją lokalne zachowania i preferencje, jak MTV, która ma 124 kanały w 169 krajach, lub Dow Chemical, gdzie 80% zatrudnionych w ich 156 fabrykach na całym świecie to ludność lokalna w, lub Toyota, która w samych Stanach Zjednoczonych zatrudnia 365, 000 pracowników.

Drugim, bardzo ważnym trendem który rozwija się wewnątrz Stanów Zjednoczonych to wielokulturowość. Napędzany przez wyższy wskaźnik dzietności i wzrastającą imigracje, mniejszości będą stanowić jedną trzecią populacji Stanów Zjednoczonych do 2016 roku.

Każdy biznes musi wziąć pod uwagę wpływ i możliwości, które stwarza szybko rozrastająca się populacja latynoska.Census Bureau twierdzi że do roku 2050 jedna czwarta Amerykanów będzie miała latynoskie korzenie. W Los Angeles, ten wskaźnik już wynosi jedną drugą. Latynosito najszybciej rosnąca i największa mniejszość w Stanach Zjednoczonych. Do 2020, będą reprezentować połowe wzrostu w sile roboczej w Stanach. Obecna debata na temat imigrantów jest tylko przepowiednią tego jak silna i wpływowa ta grupa będzie w przyszłości. 

Ale przesunięcie kulturalne nie będzie ograniczone do Latynosów.Stany najprawdopodobniej doczekają się afrykańsko -amerykańskiego prezydenta w przeciągu następnych 20 lat a Azjaci staną się coraz bardziej wpływowi na amerykański biznes i społeczeństwo. Obecnie, już jest 635 azjatyckich outletówmediowychw Stanach Zjednoczonych i jest to liczba, która nieprzerwanie wzrasta. Za 50 lat mniejszości staną się większością, a wielokulturowość stanie się dominującym trendem.

Wielokulturowość jest nie tylko amerykańskim fenomenem. W Dubaju, 80% populacji to imigranci, którzy mają swój wkład w rozwój kraju. W przyszłości, Europejskie kraje będą polegać na imigrantach by pomóc przeciwdziałać zmniejszającej się populacji, która, według oszacowań, ma spaść z 461 do 450 milionów w przeciągu następnych pięćdziesięciu lat. Ale rozrost populacji mniejszościowych może spowodować problemy kulturalne, jak ostatnio pokazały zamieszki w Francji, gdzie, według niektórych oszacowań, jedna czwarta populacji będzie muzułmańskiego wyznania do 2030 roku.

Przesuniecie w stronę globalizacji i wielokulturowości przetransformuje komunikację. Niewystarczające będzie dostosowanie się do potrzeb różnych kultur przez stworzenie innych produktów dla każdej grupy etnicznej. W nadchodzących dziesięcioleciach, obecne skoncentrowane na etniczności podejście public relations będzie musiało się zmienić na bardziej całościowe. Przyszli profesjonaliści w dziedzinie PRu będą rozumieć różnice i wrażliwości różnych kultur - bo będą ich częścią. Na całym świecie wzrastająca liczba młodych ludzi z wielu narodów dołącza do profesji, odzwierciedlając sobą różnorodność naszych czasów.

Jest jeszcze jedna grupa demograficzna, której należy się uwaga. Obecnie w Stanach jest 80 milionów ludzi z okresu wyżu demograficznego. Centrum Starzenia Się w Londynie oszacowuje ze do roku 2020, będzie ponad 700 milionów osób na świecie powyżej 65 roku życia. w 2050 roku 35% populacji Niemiec i 42% populacji Japonii będzie powyżej 60 roku życia.

Długowieczność tej grupy wiekowej reprezentuje szansę dla biznesów i , w tym samym czasie, wyzwanie socjologiczne. W tym roku, co minutę, 330 Amerykanów osiągnie 60 rok życia. Średnio dożyją oni 77 roku życia, za 20 lat oczekiwana długość życia przewyższy 80 lat, a za 50 lat może być to nawet 85 lat.

Specjaliści od rynków zaczynają zdawać sobie sprawę z ogromnej siły nabywczej starszego konsumenta, któregowartość nabywczaprzewyższa $3,5 tryliona. Zmieniające się potrzeby i priorytety tej generacji, sprawią wzrost popytu na produkty i informacje dopasowane do ich wyjątkowego stylu życia. Teraz gdy Paul McCartney ma 64 lata- określenie "senior" - powinno być używane tylko jako część imienia.

Sam rząd nie potrafi rozwiązać wszystkich problemów związanych z eksplozją demograficzną. Potrzebna będzie pomoc biznesu. W 2030, tylko dwóch pracowników będzie wpłacało pieniądze do U.S. Social Security (odpowiednik ZUSu) na każdego beneficjenta, w porównaniu do siedmiu do jednego kiedy ta instytucja została stworzona. do 2050, koszty opieki medycznej maja się podwoić. Jak będzie wyglądać emerytura? Kto będzie za nią płacił? Ile zasobów publicznych powinno być przeznaczone na przedłużanie życia? Kto o tym będzie decydować?

Odpowiedzi na te pytania będą miały ogromny wpływ na sektor opieki medycznej i na każdą organizację z pracownikami na emeryturze, jak np. General Motors która ma trzy razy więcej emerytów niż pracowników. Problemy związane z długowiecznością będą dominować w kampaniach politycznych i publicznych w najbliższej przyszłości. Przywódcy w PRrze, którzy w większości należą do starzejącej się populacji, powinni odgrywać ważną rolę w znajdowaniu odpowiedzi na te problemy.

Te trendy socjalne dają o sobie znać wśród burzy zmian dla indywidualnych osób. Technologia, oczywiście, odgrywa jedną z głównych ról. Świat staje się w pełni skomputeryzowany. W 2005 światowa sprzedaż komputerów osiągnęła miliard sztuk, zajęło to 30 lat. Jednak w następne 3 lata sprzedany zostanie następny miliard. w 2007 roku miliard komputerów był podłączony do Internetu. Konsumenci kupili 800 milionów telefonów komórkowych w 2005, przez co łączna ilość komórek w użytku wyniosła 2 miliardy. w samych Chinach jest 350 milionów użytkowników telefonów komórkowych a ta liczba ma wzrosnąć do 600 milionów do roku 2009. 5 milionów PDA jest obecnie w użytku a ta ilość wzrasta o 40% rocznie. Globalnie, Apple sprzedał 40 milionów iPodów, analitycy twierdza ze jest to 10% przyszłej sprzedaży. To są urządzenia które przeniosą wiadomości przyszłości.

Wraz z rozwojem technologii wzrasta również wielozadaniowość.W dzisiejszych czasach telefon komórkowy może być użyty do wysyłania wiadomości tekstowych, mailowania, robienia zdjęć, używania Internetu, ściągania piosenek i skanowania kodów kreskowych. W Azji, muzułmanie używają telefonów komórkowych by wskazać kierunek Mekki i by dostawać przypomnienia o modłach pięć razy dziennie. W Indiach, wierni mogą wysyłać smsy do świątyni Hinduskiego boga Ganesh. Do 2010, przez dostawców treści takich jak GoTV, 210 milionów osób będzie oglądało telewizje na swoich telefonach. W 2011 25 milionów Amerykanów będzie ich używać do dokonywania płatności zamiast kart kredytowych.

Internet szerokopasmowy (broadband)umożliwi przyszłość w której informacja, dźwięk i wideo, od jednego dostawcy, będzie zbiegać się na jednej platformie. Do końca tego roku, ponad połowa amerykanów będzie miała Internet szerokopasmowy.W 2010 roku, 500 milionów abonentówna świecie, 50% z nich w Azji w rejonie Pacyfiku.

Najbardziej znaczący będzie prawdopodobnie Voice over Internet Protocol (VoIP) (protokół głosu przez Internet ) którego idealnym przykładem jest Skype, service telefonii internetowej który, przez 3 lata, zdobył 75 milionów użytkowników na świecie, przez umożliwianie darmowych rozmów długo dystansowych za pośrednictwem komputerów.

Każdy kto mieszka z uczniem powyżej 5 klasy podstawówki wie że 75% dzisiejszych nastolatków komunikuje się za pośrednictwem komunikatorów internetowych. a jedna czwarta twierdzi że woli wysłać wiadomość niż rozmawiać ze znajomymi nawet gdy siedzą w tym samym pokoju.

Atrakcyjnośćbycia "zawsze dostępnym" nie polega na byciu na czasie z informacjami, lecz, urodzeni po 1980, boją się że jeżeli wyłączą telefon i nie będą sprawdzać maila, to nie będą istnieć.

Przyszli PRowcy będą musieli być tak samo obeznanize swoim medium jak ze swoimi wiadomościami. Będą musieli użyć każdego kanału dystrybucji by efektywnie dotrzeć do swoich wielozadaniowychodbiorców. Klienci jutra, zrzeszają sięw nieoczekiwanym tempie w nowym świecie sieci socjalnych. Generacja X to historia, generacja Y jest passé. Teraz nastał czas generacji MySpace.

W tylko dwa lata, 80 milionów osób z całego świata założyło własną stronę na MySpace. Jest najszybciej rosnącą stroną na Google, ma więcej wejść niż eBay, a członków przybywa w tempie pięciu milionów na miesiąc. Za 10 lat, MySpace może mieć nawet miliard członków, co tłumaczy dlaczego firmy takie jak Nintendo i Disney używają go do premiernowych produktów.

Głównym atutem tworzenia sieci socjalnych jest personalizacja. Najważniejszy jest indywidualizm- to właśnie kształtuje i tworzy zawartość taką by pasowała wyłącznie do danej osoby.

Nie można juz mówić generalnie o dużej grupie demograficznej takiej jak np. kobiety w wieku od 25 do 49 lat, wewnątrz tej grupy jest wiele podgrup, z własnymi potrzebami i zachciankami: nowe mamy, samotne matki, pracujące matki, matki chodzące na jogę lub lubiące wyścigi samochodów, kobiety które podróżują, które chodzą na zakupy, podnoszą ciężary, uprawiające jogging, dietetyczki, panny młode, finansistki i lesbijki. Wszystkie chcą informacji które dotyczą tylko ich stylu życia, a szukają tych informacji w Internecie, w grupach socjalnych oraz w wyspecjalizowanych magazynach. Później dzielą się, bez cenzury, swoimi znaleziskami i odczuciami z tysiącami a czasami nawet milionami podobnych kobiet. W wyniku tego, wszystkie marki staja się markami niszowymi co oznacza ze specjaliści rynkowi musza zrozumieć indywidualne style i cykle życia by w pełni docierać do konsumentów jutra.

Zmiany te są najbardziej widoczne w masowych mediach, które zmieniają się z główno-nurtowychna wielo-nurtowe. Gazety, sieci stacjitelewizyjnych, konglomeracje radiowe, wytwórnieoraz Hollywood to duże organizacje nad którymi wisi groźba problemów z dotarciem do konsumentów w najbliższym czasie, jednak które, przynajmniej dotychczas, nie są zdolne do zmiany.

Każdy sektor mediów tradycyjnych przeżywa spadek. w latach 60tych, pojedyncza reklama telewizyjna w stacjach ABC, NBC oraz CBS mogła dotrzeć do 80% dorosłych kobiet w Stanach. w dzisiejszych czasach, można wykupić czas na stu czołowych kanałach i nadal nie osiągnąć takiej skali dotarcia do konsumentów. Chociaż w Indiach ilość czytelników gazet rośnie w tempie 6% rocznie to w Ameryce ta ilość spada od 2% do 3% rocznie. Pomnóż to przez 50 lat!

Największy wpływ zmiany mają na magazyny. Niedawno, 30% z nich chciało docierać do masowej ilości odbiorców. Teraz, mniej niż 10% nawet próbuje to osiągnąć i, oprócz tabloidów o gwiazdach (ewidentnie publika nigdy nie ma dosyć wiadomości o Bradzie i Angelinie), ich nakład spada. Ale liczba magazynów publikowanych w samej Ameryce wzrosła do ponad 6000.

W Ameryce, 50 milionów osób czyta o wydarzeniach dnia w Internecie w porównaniu ze 55 milionami którzy czytają gazety. Szacuje się że jest 41 milionów stron blogowych na świecie, a nowy blog powstaje co sekundę. Blogersi obecnie nie tylko przekazują wiadomości ale sami je tworzą.

Czy to jest koniec tradycyjnych mediów? Nie, nic takiego dramatycznego. Duże firmy nie znikną z naszych ekranów. Madre firmy mediowe juz zmieniają swoja treść by dopasować się do kilku różnych kanałów dystrybucji i pracują nad swoją obecnością w mediach cyfrowych. Na przykład, CNN transmituje cztery kanały na żywo, wyłącznie w Internecie, 24-godziny na dobę a ABC oferuje "Zagubionych" i "Gotowe na wszystko"w Internecie za darmo.

Ale ci którzy nie zmieniają się na czas są skazani na nieunikniony spadek publiczności. Podobnie, firmy PR muszą nieustannie ewoluować szybciej niż tradycjonalne media - albo skończą jako eksperci w dziedzinie która już nie istnieje.

Ewolucja korporacji

Więc, jak ta rewolucja komunikacyjna wpływa na świat korporacyjny? Jak firmy mają się zachować? Jak mają kontynuować sprzedaż dóbr i usług i rozwijać się na nowych rynkach? Najważniejszą odpowiedzią jest innowacyjność. Wszyscy stawiają właśnie na to.

Kiedyś Ford zapewniał ze "Jakość to najważniejsza praca" , teraz ich nowy slogan to "Przodujemy w Amerykańskiej Innowacyjności", Battelle jest "Biznesem Innowacyjności", Siemens to "Siła Innowacyjności", NEC- "Umocnionyprzez Innowacyjność", Goodyear to "Tradycja Innowacyjności" i jeżeli jeszcze nie słyszeliście "Innowacja to Gillette". Na Światowym Forum Ekonomicznym w 2006 roku ponad 20 posiedzeńbyło na temat innowacji.

Dlaczego wszyscy zwariowali na punkcie innowacyjności? By odróżnić siebie od konkurencji. Bo produkty i usługi które oferują szybko stają się towaramiktóre często są produkowane i dostępne gdzieindziej, taniej. W nadchodzącej przyszłości podstawowe usługi PR takie jak pisanie komunikatów prasowych i  telefonowanie do mediówbędą outsourcowane. Indie juz zarabiają $280 milionów co roku z outsourcowanej produkcji reklamowej. Jeżeli myślicie że praca ludzi w PRrze jest tak wyjątkowa że nie możliwy jest jej export to weźcie pod uwagę fakt że, by oszczędzić, firmy ubezpieczeniowe w Ameryce regularnie wysyłają pacjentów do kardiochirurgów w Indiach!

Innowacja stwarza dwie możliwości. Pierwsza z nich dla PRu to zostać bardziej innowacyjnym przez zainwestowanie więcej energii w rozwój kreatywnych osób i w rozwijaniedużych pomysłów, by stać się miejscem do którego firmy przychodzą po świeże pomysły.

Drugą możliwością jest pomoc organizacjom w wykorzystywaniu kreatywności. Wiele firm chce ją wykorzystać, ale niewiele wie gdzie zacząć. Prawdziwa innowacja musi najpierw pojawić się wewnątrz - mianowicie, w sposobie w który firma współdziałaze swoimi pracownikami.

Jeżeli jakakolwiek korporacja naprawdę chce zrealizować swoją wizję przyszłości to musi zmobilizować pracowników. Dyrektor generalnymoże mówić o innowacji cały dzień, ale jeżeli pracownicy w to nie wierzą, nic z tego nie będzie. Mobilizowanie pracowników zdaje się być wątpliwe, jeżeli wziąć pod uwagę że tylko 50% pracowników w stanach i 47% pracowników w Anglii ufa swoim pracodawcom.

Technologie takie jak email, komunikatory i konferencje wideo pozwalają pracownikom na komunikacje ze sobą częściej i bardziej dowolnie niż kiedykolwiek przedtem.

Po pracy, fora na neutralnych stronach internetowych staja się wirtualnymi wspólnotami dla pracowników firmy. W Microsoft, tysiące pracowników ma własne blogi, a wiele z nich również na temat firmy. W dzisiejszym świecie, poufne informacje są ujawniane, poza zasięgiem kontroli firm. Kiedy pracownicy chcą wiedzieć co się dzieje wewnątrz ich organizacji, o wiele częściej sięgają do Internetu niż do firmowej gazetki.

Wiele patrzących w przyszłość organizacji teraz zwraca równą ilość uwagi na komunikację wewnątrz firmy co z reszta świata. Zdają sobie sprawę z faktu że potrzebna im jest dobrze wykształcona siła robocza i że potrzebują dynamicznych narzędzi by to osiągnąć. Nawet w Chinach, gdzie fabryki kiedyś miały nie kończącą się dostawę pracowników, teraz wprowadzane są Zachodnie metody zachęcania i zatrzymywania pracowników.

Trzecie zmartwienie dla biznesu wynurza się obok nowych mediów. Nazwijmy to nowym aktywizmem.Jego najbardziej widoczną manifestacją jest wzrost nie-rządowych organizacji (NGO). Według raportów ONZ istnieje prawie 40,000 międzynarodowych NGO, a jeszcze więcej narodowych. Do 2050 ta liczba może się nawet podwoić.

Coraz mniejsze budżety zmuszają agencje rządowe do opuszczania niektórych części areny publicznej, NGO od razu zajmują ich miejsce - bardzo wiele z nich jest sterowane przez ich socjalne, polityczne lub religijne cele. Rosną one w siłę i mają możliwość wpływać na otaczający je świata.

Jeżeli firma czuje się urażona przez jakąś gazetę lub stację telewizyjną, może zawsze grozić wycofaniem swoich reklam. Spróbuj tak zrobić z blogiem. Wystarczy popatrzeć co "Free Republic", konserwatywne forum internetowe, zrobiło Danowi Ratherowi i CBS. Lub co "Smoking Gun" zrobiło Oprah i jej wsparcie "A Million Little Peices" Jamesa Freya.

Nie ma już sekretów w nowym świecie. Ale to nie wielki brat nas podgląda, lecz ludzie. Każda grupa aktywistów, bez względu jak mała, ma teraz broń by zaatakować wielkie korporacje, i czasami, narazić je na ogromne koszty. Doświadczenie i wiedza o radzeniu sobie z NGO będzie bardzo wartościowym aktywem w chronieniu reputacji korporacji. Nie wystarczy juz informowanie, przez firmy, grup aktywistów o swoich działaniach. W przyszłości, firmy nie będą miały już wyboru ale będą musiały uwzględnić te grupy w procesie decyzyjnym.

Aktywizm reprezentuje podwójną okazje. By być aktywnym w naszym przezroczystym świecie podwyższonych oczekiwań, świat biznesu coraz bardziej potrzebuje nowej specjalizacji - socjalnej odpowiedzialności korporacyjnej (CSR)

W 1990 roku, socjalna odpowiedzialność korporacyjna była praktykąwartą$120 milionów. Teraz, jest warta ponad 12 razy tyle. Za pół wieku CSR będzie jednym z flagowych usług PR gdyż konsumenci i klienci będą tego oczekiwać. Bycie dobrym będzie nierozłączną częścią biznesu.

Przez 50 lat, McDonald wierzył że bycie zaangażowanymw miejscowej społeczności jest kluczem do sukcesu. Pfizer uznał że filantropia jest nieodłączną częścią ich strategii biznesowej w przyszłości. British Telecom wyliczył że działania społeczne i na rzecz środowiska są odpowiedzialne za ponad 25% jej reputacji, która jest drugim najważniejszym czynnikiem jeżeli chodzi o zadowolenie klientów. Habitat for Humanity ( środowisko dla ludzkości) teraz ma ponad 75 sponsorów korporacyjnych. Według Giving USA, firmy w stanach dały $12 miliardów na instytucje charytatywne w 2004. To tylko 5% całkowitej sumy oddanej na organizacje dobroczynne, ale udział korporacji szybko rośnie.

W najbliższym dziesięcioleciu, istnieje duża szansa że nie tylko zyski będą ważne dla akcjonariuszy, ale firmy również będą oceniane przez pryzmat tego jak dbają o środowisko naturalne i społeczeństwo w którym działają. Nie przypadkiem Bono oraz Bill i Melinda Gates zostali wybrani Ludźmi Roku przez magazyn Time w 2005, właśnie za swoje oddanie dla społeczeństwa. Firmy konkurujące o szacunek i podziw będą używały głównie zaangażowania społecznego jako narzędzia wpływającego na to, jak ocenia je społeczeństwo.

Pomimo radykalnych zmian w demografii i technologii, jedna rzecz pozostaje stała, czynnik ludzki. Świat staje się bardziej złożony, bardziej różnorodny i bardziej połączony, w tym samym czasie staje się bardziej ludzki. Bardziej prawdziwy. To wskazuje najważniejszy trend ze wszystkich. Przesiąka naszą kulturę i zmienia nasz biznes. Ten trend, w jednym słowie – autentyczność.

W zeszłą jesień, badanie dokonane przez Yankelovich wykazało powszechne zniesmaczenie jakością różnego rodzaju przywództwa w Stanach. Ludzie maja dosyć polityków, biznesu, przywódców religijnych, instytucji charytatywnych i , w szczególności, dziennikarzy. 64% badanych twierdzi że nasi przywódcy są skorumpowani samym byciem u władzy, a 73% że przywódcy są nieczuli na sprawy normalnych osób.

W naszych czasach, te przerwy w zaufaniu  są nader widoczne. Korupcja wpłynęła na takie organizacje jak Major League baseball, Enron, kongres i Kościół Katolicki.

Różnica jest taka że, w przyszłości, nikomu nie uda się umknąć. Ludzie o wszystkim się dowiedzą i niezwłocznie przekażą informację wszystkim, na bardzo publicznym form. Instytucje które przewidują ten trend i potrafią się do niego dostosować będą tymi które przetrwają.

Społeczeństwo forsuje nowy „sprawdzian rzeczywistości”, a umiejętność szczerej, bezpośredniej rozmowy jest najważniejsza. Konsumenci zaufają tylko tym firmom i markom które pokażą swoja ludzką stronę. A więc kto jest autentyczny?

Amerykanin Larry Page oraz urodzony w Rosji Sergey Brin, którzy stworzyli Google z prostą regułą „ nie czyń złego” są autentyczni. Codziennie miliard ludzi używa Google, ponad połowa w językach innych niż angielski.

Howard Schultz, twórca Starbucks, jest autentyczny. Wall Street narzeka że wydaje za dużo pieniędzy na korzyści dla pracowników i na sprawy socjalne, ale i tak otworzył prawie 2,000 nowych lokalizacji w zeszłym roku.

Herb Kelleher, którego nieortodoksyjne pomysły zrewolucjonizowały przemysł lotniczy, jest autentyczny. I jego wyjątkowe dzieło, Southwest Airlines, które są zyskowne od 32 kolejnych lat.

J.K.Rowling, kiedyś bezdomna, samotna matka i autorka bestsellerów o Harrym Potterze jest autentyczna. Wydała 6 książek, przetłumaczonych na 61 języków i rozprowadzanych w 200 krajach.

Demonte Love, sześciolatek z Nowego Orleanu który wyprowadził sześcioro młodszych dzieci, w tym swojego 5-miesięcznego brata, bezpiecznie z zalanego miasta. Chyba już nie można być bardziej autentycznym.

Społeczeństwa głód autentyczności jest również widoczny w wyborze filmów. Lata temu, Hollywood nigdy nie wsparł by takich filmów jak Wordplay, Grizzly Man, March of the Penguins, lub nisko budżetowych filmów dokumentalnych jak An Inconvienient Truth. Ale stały się one hitami gdyż wystarczającą ilość ludzi ogłosiła je autentycznymi.

Może Taylor Hicks i Kelly Clarkson nie są najbardziej utalentowanymi piosenkarzami świata ale Amerykanie wspierali ich jak prawdziwych idoli bo wiedzieli że są autentyczni. Ludzie, oczywiście, lubią poczytać o Paris i Britney ale przecież nie chcą by ich dzieci na takie osoby wyrosły. Kilka lat temu, wyborcy wierzyli że byli zapaśnicy i bohaterzy filmowi będą dobrymi gubernatorami, na szczęście przeszło im.

Jutro

Jesteśmy na początku ery w której ludzie chcą autentycznych historii o autentycznych ludziach- a PR jest autorem tych historii. Naszą pracą jest znalezienie autentyczności w sercu naszych firm i klientów i opowiedzenie tych historii światu prawdziwymi słowami, które naprawdę zostaną usłyszane.

W przyszłości, ulepszenia produktów czy nowe technologie nie będą już nagłówkami, chociaż ich wpływ na ludzi i świat dookoła nich nadal uczyni je ważnymi ( jak np. Toyota Prius). Nieważne czy ludzie z różnych kultur i krajów są połączeni przez kable i fale, to autentyczna treść naprawdę połączy ludzkość. Treść która jest szczera i oryginalna, a nie przefiltrowana przez badania opinii publicznej.

A więc czy za 50 lat na każdym dachu będzie hybrydowy helikopter? Czy pod każdym łóżkiem będzie czyhał dziennikarz-obywatel? Kto wie. Ale na pewno będą wygrani i przegrani w świecie biznesu. Wygranymi będą firmy które potrafią zrozumieć zmiany które następują i maja odwagę się do nich dostosować. Liderami będą ci którzy użyją każdego kanału by komunikować się autentycznie i z różnorodnymi jednostkami, w językach które te jednostki potrafią zrozumieć.

Dzisiaj jest pierwszym dniem tych 50 lat. I chociaż, podobnie do inżynierów NASA, wiele z nas może nie zobaczyć gdzie nasze organizacje za te 50 lat wylądują, to mamy możliwość i obowiązek wyznaczyć kurs.

Wizjonerzy, Budowniczy i Tytani (wed. Time 100)

Innowacja, wielkie plany, styl i solidność – tego potrzeba by być wpływowym w świecie biznesu:

Virkam Akula: Wynajduje nowoczesne sposoby by wspomóc biednych w Indiach;

Toma Anderson, Chris DeWolfe: Teraz, w ten sposób słucha się nowej muzyki,

Franz Beckenbauer: Cesarz piłki nożnej;

Założyciele The Flickr: Obraz przyszłości Internetu,

Sean Combs: Marketing prawdziwego życia miasta,

Jamie Dimon: Bankier który potrafi myśleć w dużej skali,

Brian France: Człowiek przez którego NASCAR śmiga,

Tom Freston: Niestarzejący się król POPu,

Huang Guangyu: Najbogatszy człowiek w Chinach,

Omid Kordestani: Kolejny facet od Google,

Eddie Lampert: Najlepszy inwestor na Wall Street,

Patricia Russo: Alcatel z francuskim akcentem,

Sheykh Mohammed: Budowniczy marzeń Dubaju,

Anne Mulcahy: Robi wszystko by Xerox nie wpadł w kłopoty,

Nandan Nilekani: Człowiek z Indii w samym centrum światowej ekonomii,

Jim Sinegal: Dyrektor generalny Costco,

Steve Wynn: Nie wymyślił Las Vegas, ale dzięki niemu działa,

Założyciele Skype: Odpowiedzialni za rewolucje telefoniczną.

 
 
Golin Harris: Idąc w przód
 
GolinHarris jest skoncentrowany na przyszłości. Badamy trendy które wpływają na naszych klientów i kształtujemy naszą organizację tak, by lepiej sobie z nimi poradzić. Nazywamy to Golinnowacja. Rozpoznaliśmy dziewięć dziedzin które kształtują przyszłość. To właśnie w te dziedziny inwestujemy nasze zasoby i nasza wyobraźnię. Zdajemy sobie sprawę z tego że świat zmienia się w nieprzewidywalnym tempie i zamierzamy się trzymać przed peletonem przez co najmniej następne 50 lat.
 
Wewnętrzność (insidedge) : Wewnętrzna komunikacja
 
Nasz zespól specjalistów łączy rygor konsultingu menadżerskiego, naukę badan oraz sztukę marketingu w jeden strategiczny pakiet by zmotywować i zmobilizować wewnętrzna publikę klienta.
 
Zmiany (change) : Socjalna odpowiedzialność korporacyjna
 
Korporacje coraz więcej uwagi poświęcają działalności społecznej i na korzyść środowiska naturalnego. GolinHarris opracował wyrafinowaną metodologię do rozwoju i oceny programów socjalnej odpowiedzialności korporacyjnej by pomoc organizacjom zdobyć zaufanie akcjonariuszy.
 
Wskaźnik marki (brandgauge) : Strategiczna analiza i planowanie
 
Jest to potężna metodologia która mierzy trzy, ważne części marki korporacyjnej – zaufanie, przywództwo oraz preferencje – wewnątrz odpowiedniej grupy konkurentów
 
Antrograf (anthrograhics): Segmentacja konsumentów
 
Marketing zmienia się z masowego na niszowy. GolinHaris stworzył etnograficzny model badań który pozwala dotrzeć do odpowiedniego konsumenta z wiadomością która motywuje.
 
Dialog (dialogue) : Zintegrowany silnik medialny
 
GolinHarris wykorzystuje podejście wielokanałowe by dostarczyć wiadomość i zainicjować konwersacje. Skupiamy najbardziej efektywne metody komunikacji – w tym interaktywne, drukowane, nadawane, społeczne i eksperymentalne- by zapewnić maksymalny wpływ.
 
Angażować (engage) : Zarządzanie sprawami aktywistycznymi
 
W odpowiedzi na wzrastający wpływ nie-rządowych organizacji, GolinHarris sformalizował swoje podejście by lepiej odpierać wpływy aktywistów na tematy od środowiska naturalnego do dobrobytu zwierząt.
 
Długowieczność (longevity) : Problemy i możliwości starzenia się
 
By lepiej zrozumieć wpływ starzejącej się populacji, stworzyliśmy zespól ekspertów na tematy polityki publicznej, opieki zdrowotnej i marketingu by doradzać klientom w sprawach związanych z emerytura, pomyślnością i wykształceniem konsumenta.
 
Gadżet (gadget): Połączenie z konsumentami
 
Kapitalizowanie rewolucyjnych osiągnięć w dziedzinie komunikacji osobistej, GolinHarris specjalizuje się w promowaniu nowych technologii cyfrowych. Używamy najnowszych nośników by dostarczyć wiadomość naszych klientów.
 
Integracja (integration): główny nurt miedzy-kulturalnej komunikacji
 
Integracja analizuje zmiany w społeczeństwie związane z imigracją i wielonarodowościowością i projektuje programy by obejmować wyłaniające się grupy etniczne w główno-nurtowych kampaniach marketingowych. Nasz wielokulturowy zespól modyfikuje wiadomości i uzupełnia strategie by dotrzeć do różnorodnej publiczności.
Komentarze (2)
Prawda - wartość względna
 Oceń wpis
   

Nie jest prawdą, że aktualny rząd jest znakomity w podejmowanych wysiłkach public relations,  jest dokładnie odwrotnie. Twierdzenie to zostało zbudowana bardzo dawno temu przez partię rywalizującą z PO; dziś zaś funkcjonuje jako twierdzenie prawdziwe. Jeden z niemieckich antyklasyków public relations (wybaczcie, nie chce mi się jego nazwiska wymieniać) stwierdził - „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”.

Po pierwsze żaden rząd nie jest w stanie prowadzić działań public relations z bardzo prostego powodu. Rząd zajmuje się zupełnie czym innym. Aktualny, polski rząd z Prezesem Rady Ministrów na czele, nie jest jakimkolwiek wyjątkiem. Organizacja pracy tego ciała, wyklucza podejmowanie strategicznych działań public relations. W obliczu różnorakich wyzwań jakie niesie za sobą każdy kolejny dzień, chłodne planowanie jest po prostu niemożliwe.  Oczywiście, w dobrze pojętym interesie każdej władzy, jest prowadzenie spójnej i ciągłej polityki informacyjnej – i taka, (raz lepiej raz gorzej) generalnie jest  realizowana. Ale od tych prostych czynności medialnych do intensywnych, klasycznych aktyności, wykorzystujących pełne instrumentarium z jakiego jest w stanie korzystać branża public relations - jest bardzo daleka droga.

Ewidentnym sukcesem rządu Tuska było wycofanie polskich wojsk z Iraku. To była jedna z najpoważniejszych obietnic powoływanego rok temu gabinetu. Temat niezwykle trudny, drażliwy, smutny, czasami tragiczny. Budzący wiele kontrowersji, również prowokujący do staczania długotrwałych bitew międzypartyjnych.  Wymarzony wręcz dla opozycji jakiejkolwiek maści by go eksploatować.

Nie ma więc już naszych sił w Iraku, ale na dobrą sprawę mało kto zauważył. Brak było szerokiej i wielokanałowej kampanii informacyjnej, że się będziemy sprowadzać naszych z powrotem do kraju i jak to będzie wyglądało. Zabrakło medialnego/marketingowego kontrapunktu, który pokazuje całą operację z punktu widzenia: logistycznego, ludzkiego jak również doświadczenia jakie nasze wojsko tam zdobyło. Jest całe multum różnorakich wątków, które można było eksploatować. Tego nie zrobiono. Ostatni żołnierze przylecieli do Szczecina. Sprawę zamknięto małą uroczystością.

Akcja budowania boisk piłkarskich dla dzieciaków „Orlik 2012”. Tak kompleksowego programu jeszcze w Polsce nie było. W małych gminach budowane są boiska piłkarskie ze sztuczną trawą. Wartość tej inwestycji jest bardzo trudna do wycenienia. I nie mam bynajmniej na myśli, kosztu budowy jednego obiektu czy ilość przyszłych piłkarzy wyprodukowanych z Orlika, a bardziej ilość uratowanych dzieciaków od tzw. wykluczenia społecznego – bo sport potrafi rozwiązać takie problemy. Wiele boisk jest już gotowych, inne są budowane. Mało kto o tym wie - ewidentne zaniedbanie.

Jest wiele tematów, które można i należałoby podnieść: polityka zagraniczna, profesjonalizacja sił zbrojnych, tarcza antyrakietowa, media publiczne itd. O tych sprawach rząd mówi bardzo mało albo czyni to półgębkiem albo nieudolnie.

Na dobrą sprawę trudno nawet mieć o to pretensje  - nie jest do tego po prostu przygotowany. Powiem więcej – nie jest to jakaś szczególna cecha przynależna temu czy poprzednim gabinetom.  Sprawa jest prosta - administracja publiczna była, jest i będzie w głębokiej defensywie medialno marketingowej. Nie ma wiedzy, narzędzi i czasu na głębszą refleksję. „Biegnie od pożaru do pożaru, a nawet jeśli nie biegnie, a robi to co powinna,  na ogół nikt o tym nie wie.”   Dodatkowo – teraz popełniane są przy okazji, różnorakie błędy taktyczne w komunikowaniu się z Pałacem Prezydenckim, opozycją, społeczeństwem.

Suma tego wszystkiego wymusza ciągłe przebywanie w defensywie, pozwalanie na narzucanie sobie pól dyskusji i co gorsza niskiego poziomu dysputy – opartego głównie na populiźmie, a nie racjonalności. W populizmie wygrywa ten kto głośniej krzyczy bez względu na to czy mówi prawdę czy też nie. Jak wiadomo, prawda jest wartością nader względną.

Komentarze (4)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
Najnowsze komentarze
2014-01-06 19:27
najlepszeprezenty.com.pl:
Marka Polska - najlepiej strzeżony sekret Europy
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:02
rtvagd.net:
Kolęda PZPN
Wesołych świąt! :)
2013-12-22 00:36
sw-elzbieta.com:
Co ma zrobić Adam Małysz ?
Wesołych świąt! :)
O mnie
Jerzy Ciszewski
Od lat zajmuję się zawodowo public relations; od niedawna również marketingiem sportowym. W pracy, nie muszę się do niczego zmuszać, a to z dość prozaicznej przyczyny - po prostu lubię to co robię