Mój, Ich - Twój ?4 czerwca 1989
 Oceń wpis
   

Wczoraj założyłem na GoldenLine (to taki portal społecznościowo biznesowy dla różnorakich yapiszonów). Pytanie nie było za specjalnie odkrywcze – bo pewnie każdy z nas zadaje sobie takie  (a jak sobie nie zadaje, powinien to chyba uczynić) – Co dla niego oznacza data 4 czerwca 1989 roku ?

 Ja zastanawiając się nad tym raczej jestem przekonany, że byłbym gdzieś emigrantem szczęśliwym lub nie, bo taki miałem swój tajny plan. Ale zanim do tego by doszło, sterczałbym dalej, w kolejce na komendzie milicji po paszport. Wtedy tam leżały te dokumenty. (do państw braterskich wystarczała wkładka paszportowa – tak to się chyba nazywało); wcześniej trzeba było w dziekanacie coś gadać i pisać, by dostać zaświadczenie, że moja szkoła nie ma nic przeciwko mojemu wyjazdowi. Na koniec stać w kolejce do poselstwa USA lub UK, czekając dwa lub trzy tygodnie – pozostając w swojej wewnętrznej permanentnej emigracji.

Wielu moich kumpli wyjechało, wielu wróciło, wielu rozpłynęło się w przetrzeni. Najgorzej skończył chyba „sum” bo jeździł nocami taksówką po Chicago i non stop chlał. Tak mi mówili. Ponieważ pracował całe lata na czarno gdy umierali jego rodzice nie mógł przyjechać do Polski na pogrzeby. Co z nim dziś ? nie mam pojęcia.

A rwało nas wszystkich w świat; bo nader duszno było w tej starej Polsce. W telewizji pokazywali zjazdy partii, a wódka była za bony w Pewexie. Do dziś się czasami spieramy czy trzy czwarte wyborowej kosztowało 80 czy 90 centów ? Poszliśmy kiedyś na koncert Lady Pank do klubu Park na Polach Mokotowskich było to mistyczno, polityczno, religijne przedsięwzięcie, chłopaki nieźle grali na pohybel komunie. Więc darliśmy się do muzyki – to były rzadkie momenty wolności.
 
Więc nadszedł ten 4 czerwca 1989. Wybory wygrane i myśl z tyłu głowy. To niemożliwe – ruscy i nrd’owcy wkroczą !!!!

więc "yapiszony" z goldenline napisały (zastosowałem inicjały - mam nadzieję, że jest ok):

AP napisał - Ja bylem juz wtedy emigrantem, nawet od 1973 roku. Sila rzeczy 4 czerwca mial dla mnie nieco inne, tym niemniej bardzo istotne znaczenie. Rozumiem, ze celem tej dyskusji jest mniej polityka lecz osobiste wrazenia i wplyw jaki 4 czerwca mial na losy poszczegolnych osob?

JK napisał - ja pamiętam ten dzień z perspektywy 11 latka
wiedziałem że nastąpił przełom, widziałem radość ludzi, ale nie rozumiałem do końca rangi wydarzeń.

A.CZ. napisała - dla mnie 4 czerwca ma w tej chwili taki wymiar, że gdyby nie to, co się

wtedy stało, to pewnie w tej chwili bym sobie siedziała "politycznie" gdzieś zamknięta znając mój temperament i znaczenie słowa OJCZYZNA i WOLNOSC jakie wpoili mi rodzice i Babcia która przeżyła 2 wojny....
… a tak siedzę sobie w necie i klikam:)))

K. S. napisała - moi rodzice też mieli taki plan, mieliśmy wyjechać do Australii, część osób z rodziny tam wyemigrowała, mieliśmy gdzie jechać, bo wujek dorobił się małego hoteliku, był tam brat taty z rodziną, ale zostaliśmy w Polsce, miało na to wpływ parę rzeczy między innymi i czerwiec 89r. ja nie żałuje, choć wtedy byłam jeszcze dość mała, żeby rozumieć wagę tamtymch wydarzeń..

M.T. napisała - a już siedziałam za granicą i nie myślałam wracać, ale po 4 czerwca zapadły inne decyzje i rok później wróciłam do Polski :).
Jestem ciekawa co by było gdyby nie 4 czerwca 1989.

E. Ż. napisała - 4 czerwca '89 miałam niespełna 11 lat ale czekałam na ten dzień bardzo i żałowałam, że nie mogę głosować...
już wtedy Tata mi wpajał czym był Katyń i jak znikali ludzie do lat 70tych nagle...wieczorem byli a rano już nie...więc byłam świadoma sytuacji i zawsze anty to tamtejszej władzy

pamiętam trochę wcześniej jak nie było prądu i słuchaliśmy w radiu na baterię czy też podłączonym do akumulatora z Syrenki spotkania w Magdalence Wałęsa-Miodowicz
gdyby nie 4 czerwca '89 po prostu nie można by teraz pisać choćby tu, w GL, bo byśmy go nie mieli:)

polecam film "Ile waży koń trojański?" J. Machulskiego, gdzie akcja cofa sie do '87r.

A.P napisała - Wyemigrowałabym do USA. A tak to się cieszę, że jestem tutaj.
Ale tak na serio to 4 czerwca kojarzy mi się ze sklepem Netto na Gołuchowskiej w Warszawie, który zaraz potem napełnił się coca colą. Podrabianą oczywiście, ale kto wtedy na to zwracał uwagę...

D.H napisał - nie pamiętam przyznaje szczerze,ale nie wyobrażam sobie żyć w takim systemie przed 4 czerwca. Wolność też nie jest wieczna. Każdego dnia trzeba o nią walczyć.

M.F. napisał - Dla mnie 4 czerwca 1989 to pierwsze wybory w jakich mogłem wziąć udział ...
Z perspektywy czasu to dla mnie symboliczne że to właśnie TE wybory a nie żadne inne.
Przełom w naszej historii i dla mnie wejście w dorosłość w nowej rzeczywistości.
Pamiętam napięcie zaraz po głosowaniu - jaki będzie wynik, i szał radości kiedy wszystko już było jasne.

E.D. napisałą - Urodzona w roku wybuchu stanu wojennego, miałam wtedy 8 lat, ale dzięki moim rodzicom, którzy uczulali mnie na to co się dzieje wokół wiedziałam, że dzieje się coś Przełomowego...Pamiętam relacje telewizyjne z poszczególnych wydarzeń, Joannę Szczepkowską w Dzienniku, ale najbardziej, to że Tata zabrał mnie ze sobą do urny i sama zaznaczałam krzyżyki...Dzisiaj, również dzięki tamtym wydarzeniom mogę surfować :) w necie i na fali, szacunek, wdzięczność i pamięć dla wszystkich którzy się przyczynili do zmiany i dla tych którzy nie mieli tyle szczęścia co my...

 

... jeden z zaproszonych do grupy na Goldenline napisał, że nie wchodzi do grupy bo "żyje tu i teraz" –Również takie stanowisko trzeba uszanować:)

www.goldenline.pl/grupa/twoj-4-czerwca-1989/

 

 

 

Komentarze (1)
Dziennikarze zarabiają za dużo Połączone siły FTiB

Komentarze

2009-06-05 19:10:39 | 85.222.86.* | Gusia007
Re: Mój, Ich - Twój ?4 czerwca 1989 [0]
Bardzo dobrze, że skopiowałes to na bloga :) skomentuj
Najnowsze komentarze
2014-01-06 19:27
najlepszeprezenty.com.pl:
Marka Polska - najlepiej strzeżony sekret Europy
pozdrowienia :)
2013-12-23 13:02
rtvagd.net:
Kolęda PZPN
Wesołych świąt! :)
2013-12-22 00:36
sw-elzbieta.com:
Co ma zrobić Adam Małysz ?
Wesołych świąt! :)
O mnie
Jerzy Ciszewski
Od lat zajmuję się zawodowo public relations; od niedawna również marketingiem sportowym. W pracy, nie muszę się do niczego zmuszać, a to z dość prozaicznej przyczyny - po prostu lubię to co robię